- Bardzo długo było ciepło, wegetacja trwała praktycznie do 10 stycznia. Jęczmienie wyglądały tak, jak powinny wyglądać 10 kwietnia: brakowało tylko, aby pokazało się pierwsze kolanko i rozpoczęło strzelanie w źdźbło. Wtedy przyszły mrozy. Temperatura sięgnęła -24°C przy gruncie, bez okrywy śniegowej. Trochę śniegu, najwyżej 5 cm spadło dopiero po ustąpieniu mrozów i utrzymało się najwyżej kilka dni - relacjonuje Jarosław Dżygała, gospodarz z Zalesia Wielkiego (woj. wielkopolskie). - W pierwszym tygodniu po tych mrozach zrobiłem próbę przezimowania na wszystkich odmianach jęczmienia i pszenicy. Wykopanym roślinom obciąłem liście 2 cm nad węzłem krzewienia. Już po jednej dobie u wszystkich widoczny był odrost. Tak więc po samych mrozach wszystko wyglądało dobrze - opisuje.

Gospodarz był pewien że oziminom udało się przetrwać najgorsze. Tymczasem po 5 marca przyszły przymrozki. Od poniedziałki do czwartku temperatura utrzymywała się kilka stopni poniżej zera. Najzimniej było w środę - nawet -8°C przy gruncie.

- Wydaje się, że jęczmienie już zaczęły ruszać po zimie, a następnie przyszły te cztery dni mrozu i to kompletnie zniszczyło plantacje. Nie przezimował ani sprawdzony Lomerit, ani nowa odmiana hybrydowa - Hobbit. Trzy tony nasion jęczmienia jarego już czekają do przesiania 15 ha po odmian ozimych - mówi Dżygała. - Pewne szanse na wydanie plonu dają późno siane pszenice, więc z decyzją czy likwidować plantacje poczekam jeszcze kilka dni. Jedyną uprawą, która dobrze przezimowała jest hybrydowe żyto: odmiana Palazzo.

Podobny problem dotknął wielu rolników w okolicy. Beznadziejnie wyglądają nie tylko jęczmienie i pszenice, ale również rzepaki. Widok na zrudziałe pola rozciąga się po horyzont. Zielenią się tylko zasiewy żyta - przy wielu plantacjach pracownicy KWS Lochow umieścili już tabliczkę z nazwą odmiany.