Wczesne siewy zbóż jarych okazały się być dobrą decyzją. Niezbyt ciepły, ale stabilny marzec pozwolił na kiełkowanie ziarniaków bez większych zakłóceń. Zboża wysiane w pierwszej dekadzie marca, po kilkutygodniowym rozwoju pod powierzchnią ziemi, dzięki obecnej i słonecznej pogodzie wschodzą i zaznaczają rzędy. Obecnie z koleoptyla (pochewka liściowa) wydobywa się pierwszy liść.

W tym roku jeszcze w lutym (warunki do siewu były dość dobre) można było także zasiać zboża jare o cechach przewódek. I tak postąpiła część producentów. Szybko zlikwidowali przemarznięte oziminy i zasiali przewódki. Na dzień dzisiejszy można rzec, że była to trafna decyzja. Zboża te obecnie są w fazie 1 dobrze rozwiniętego liścia i są w dobrej kondycji.

To zasługa dobrych warunków pogodowych panujących przez cały luty. Stabilny marzec z kolei pozwolił na powolny, ale prawidłowy dalszy rozwój siewek. Obecnie zboża te zielenią się i prowadzą już intensywnie proces fotosynetezy. Dzięki temu zboża te będą mogły lepiej wykorzystać potencjał plonotwórczy poprzez wydłużenie okresu wegetacji.

Ponadto rośliny z takich siewów będą miały przewagę w postaci lepiej rozwiniętego systemu korzeniowego, który umożliwi im lepsze pobieranie wody i składników pokarmowych, uodparniając je tym samym na suszę. Zboża zasiane tak wcześnie powinny odznaczać się także lepszą krzewistością produkcyjną, co jak wiadomo przełoży się na większą obsadę kłosów na powierzchni. To zwiększy szanse na uzyskanie wyższego plonu, w porównaniu do zbóż zasianych na przykład pod koniec marca czy z początkiem kwietnia.