W artykule zamieszczonym w poprzednim numerze "Farmera" skupiliśmy się na omówieniu różnych typów silosów, jednak silos jest bezużyteczny, jeśli nie ma go czym załadować i opróżnić. Dlatego w tym artykule zajmiemy się systemami załadunku. Jest ich bardzo wiele, od prostych, mobilnych urządzeń, po bardzo skomplikowane instalacje. Przy ich wyborze trzeba uwzględnić wiele ważnych czynników, które finalnie będą miały wpływ na wydajność, funkcjonalność i trwałość. Oczywiście, często czynnikiem decydującym okazuje się cena. Niestety, najtańsze systemy załadunku na ogół bywają mało wydajne, kłopotliwe w obsłudze i niezbyt trwałe. Wszystko jednak zależy od specyfiki konkretnego gospodarstwa, realnej oceny jego potrzeb w zakresie szybkości rozładunku no i oczywiście sposobu zorganizowania przechowywania zboża.

Czy rozładunek zboża może być taki, jak teza postawiona w tytule? W przypadku małych gospodarstw jest na to szansa, ale tam, gdzie w grę wchodzi większa wydajność, trzeba będzie pójść na kompromis.

OD CZEGO ZACZĄĆ?

Żeby być zadowolonym z wyboru, trzeba realnie ocenić potrzeby gospodarstwa. Załóżmy, że mamy je określone co do typu i pojemności silosów. Teraz trzeba określić, jak wydajne urządzenia są potrzebne i czy mogą być one mobilne (wielofunkcyjne) czy raczej będą stanowić stałe wyposażenie zestawu kilku silosów. Przy ocenie niezbędnej wydajności trzeba wziąć pod uwagę kilka podstawowych elementów. Przede wszystkim ogólną liczbę ton zboża magazynowanych w gospodarstwie, ale też wydajność kombajnu, który kosi zboże, czy jest to kombajn wynajęty czy własny (przy wynajętym nie ma czasu na przestoje), liczbę i wielkość przyczep, które należy rozładować w czasie żniw, odległość pól od gospodarstwa. To wszystko pokaże nam, jak wydajny musi być system załadunku. Przykładowo, jeśli w gospodarstwie np. 50-hektarowym zboże koszone jest usługowo kombajnem o wydajności 10 ton na godzinę i trzeba mu zapewnić płynny odbiór ziarna (załóżmy średni plon z ha 6 t), to jak wydajne powinny być urządzenia rozładowcze? To zależy. Teoretycznie wystarczyłby system o wydajności niewiele większej niż wydajność kombajnu, ale pod warunkiem, że koszone pole jest obok silosów, a zboże z przyczepy można wysypać do dużego kosza zasypowego, z którego ziarno cały czas będzie transportowane. Niestety, zbyt często pola są znacznie oddalone od gospodarstwa - trzeba doliczyć czas na dojazdy. Kosz zasypowy to już z kolei element drogiego kompleksowego systemu załadunku - jest bardzo praktyczny, ale też kosztowny. Ważne jest też, jakimi przyczepami (ładowność) dowożone jest zboże. Kluczowe jest więc, jak szybko trzeba opróżnić środki transportu. Należy jednak pamiętać, że inna jest zazwyczaj wydajność teoretyczna podana w danych technicznych niż rzeczywista - na ogół okazuje się niższa. Wynika to z rzeczywistego ciężaru właściwego zbóż. Dlatego warto brać pod uwagę pojemnościową wydajność przenośników.