PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Wykorzystanie potencjału plonowania pszenicy ozimej

Wykorzystanie potencjału plonowania pszenicy ozimej Fot. W. Konieczny

Autor: Wojciech Konieczny

Dodano: 11-12-2016 08:19

Tagi:

Plony pszenicy ozimej w wielu gospodarstwach są o 20-40 proc. niższe od możliwych do osiągnięcia. Jakie są tego powody?



Pszenica ozima jest najpowszechniej uprawianym gatunkiem zbóż w kraju. Wynika to z jej wysokiego biologicznego potencjału plonowania, jak również dużego zapotrzebowania rynku na ziarno i wyższych (w stosunku do pozostałych zbóż) cen skupu. Analizując rozdźwięk pomiędzy rezultatami doświadczeń a plonami osiąganymi w gospodarstwach, widać, że potencjał plonowania tego zboża nie jest dobrze wykorzystywany w warunkach produkcyjnych.

Plon jest kształtowany przez szereg wzajemnie oddziałujących na siebie czynników agrotechnicznych i siedliskowych.

CZYNNIKI SIEDLISKOWE

Zacznijmy od tych drugich. Pszenica ma największe spośród wszystkich gatunków zbóż wymagania glebowe. Najwyższe i najbardziej stabilne plony wydaje na glebach klas od I do III a, czyli dobrych i bardzo dobrych. Tylko tam można uzyskać pożądany efekt produkcyjny. Na IIIb wysokie plony pszenicy są osiągalne tylko przy równoczesnym spełnieniu dwóch warunków - wysokiej kultury gleby i sprzyjających przebiegów warunków pogodowych. Gleby lekkie, od klasy IV a, nie są już polecane dla tego gatunku z racji dużego ryzyka uprawy.

Tyle zalecenia agronomiczne, a jak z ich realizacją w praktyce? Z badań ankietowych Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa wynika, że połowa plantacji pszenicy zlokalizowana jest na glebach klasy III, z czego 30 proc. to zawodna klasa III b. Ponad 40 proc. zasiewów dokonywane jest na gruntach klasy IV. Zatem w ok. 2/3 przypadków glebowe warunki siedliskowe nie odpowiadają wymaganiom tego gatunku.

Drugim, bardzo ważnym czynnikiem siedliskowym są panujące w danym regionie warunki termiczne, a szczególnie wysokość temperatur w trakcie zimowej przerwy wegetacyjnej. W zasadzie klimat Polski pozwala na uprawę pszenicy ozimej w całym kraju, jednak zdecydowanie pogarsza się z zachodu na wschód. Okres wegetacji, czyli czas, w którym średnia dobowa temperatura utrzymuje poziom powyżej 5°C, wynosi ok. 230 dni na Nizinie Śląskiej, a 180 - na Pojezierzu Suwalskim. Równolegle do tego zmieniają się średnie temperatury dobowe w trakcie wegetacji, jak również zimą. Wymusza to umiejętność doboru odmian odnośnie zimotrwałości. Na obszarach północno-wschodnim i środkowo-wschodnim w celu ograniczenia ryzyka wymarznięcia można korzystać z odmian o co najmniej średniej mrozoodporności - powyżej 4 pkt w ocenie prowadzonej przez Centralny Ośrodek Badania Odmian Roślin Uprawnych (COBORU). Czy zawsze ten wymóg jest spełniany? Można mieć nadzieję, że po ostatnich dwóch "stalingradzkich" zimach (sezony 2011/2012 i 2015/2016) ranga tego czynnika siedliskowego i znaczenie jego korelacji z odmianami zostaną przez praktyków lepiej zrozumiane.

Czynnikiem siedliskowym, silnie związanym z temperaturą, jest łączna suma opadów w sezonie. Potrzeby opadowe pszenicy ozimej w okresie wiosenno-letniej wegetacji wynoszą 230-250 mm wody, przy czym istotny jest jednocześnie rozkład deszczy w czasie. Niestety, obserwujemy negatywny trend zmian. Szczególnie jaskrawo widać to na Kujawach, gdzie rejestrowany jest stały spadek wielkości opadów o ok. 3,5 mm na każde 10 lat. Drugą cechą charakterystyczną, ale niestety stwierdzaną na znacznie większym obszarze, jest występowanie długotrwałych ciągów bezopadowych, połączonych najczęściej z wysoką temperaturą powietrza i silnym nasłonecznieniem. Proces ten prowadzi do zjawiska pustynnienia gleb uprawnych w całym pasie województw środkowej Polski. Jak wyliczyli naukowcy, tylko ten jeden czynnik wywołuje obniżkę plonu pszenicy ozimej o wartość od 10 do ponad 20 proc. w stosunku do możliwości plonotwórczych uprawianych aktualnie odmian.

Jak dotąd nikt nie stawia pytania dotyczącego celowości nawadniania pszenicy ozimej. Na glebach tak dobrych, jak występujące na wymienionych Kujawach, może się to okazać ekonomicznie uzasadnione. Przykład taki już mamy. Wiele plantacji ziemniaka jest w naszym kraju nawadnianych, a obszar, na którym stosuje się ten zabieg, systematycznie rośnie. Czy nie nadeszła pora, aby sprawdzić przydatność tego rozwiązania w odniesieniu do pszenicy?

CZYNNIKI AGROTECHNICZNE

Omawiając je, zacznijmy od odczynu gleby. Jest on bowiem jednym z najważniejszych czynników decydujących o żyzności gleb i plonowaniu roślin. Niestety, jak informuje GUS, poziom nawożenia wapniowego nadal jest niski, bo wynosi tylko ok. 48 kg/ha. Tymczasem z analiz Krajowej Stacji Chemiczno-Rolniczej wynika, że w kraju dominują gleby bardzo kwaśne (pH<4,5) i kwaśne (pH 4,6- 5,5). Łącznie zajmują one 44 proc. gruntów ornych. W sześciu województwach (łódzkie, małopolskie, mazowieckie, podkarpackie, podlaskie i pomorskie) ich udział przekracza 50 proc. Skonfrontujmy to z wymaganiami pszenicy ozimej - min. pH 6,0. Wnioski w tej sytuacji narzucają się same.

Według szacunków IUNG różnica wysokości plonów pszenicy ozimej uzyskiwanych w województwach zachodnich (do Wisły) i wschodnich sięga blisko 17 proc. W dużym stopniu wynika to z odmiennego poziomu wysokości nakładów na środki produkcji. W Wielkopolsce, na Nizinie Szczecińskiej czy na Dolnym Śląsku stosowane jest wyższe nawożenie mineralne. Jednocześnie prowadzone jest ono w sposób bardziej racjonalny, w oparciu o analizy gleby, plany nawozowe i adekwatnie do warunków pogodowych w danym sezonie wegetacyjnym.

Ogromną wagę przykłada się do zasobności gleby w składniki pokarmowe, hołdując zasadzie, zgodnie z którą pszenica ozima powinna być uprawiana na glebach o średniej zasobności w przyswajalny fosfor i potas. Przy braku nawożenia organicznego lub naturalnego (słoma) wysokość dawki danego składnika jest równa potrzebom pokarmowym pszenicy. Przypominamy, że na każdą tonę ziarna pszenica pobiera ok. 30 kg azotu, 10 kg fosforu, 20 kg fosforu, 3 kg magnezu i 4,5 kg siarki. Gdy ilość fosforu i potasu w glebie mieści się w górnych wartościach zasobności średniej, to nawożenie nimi ograniczane jest o 30-40 proc. W przypadku, gdy gleba charakteryzuje się wysoką lub bardzo wysoką zasobnością w te pierwiastki, wysokość nawożenia mineralnego może być ograniczana nawet o 75 proc. potrzeb pokarmowych pszenicy ozimej. Z uwagi na niewielkie zapotrzebowanie tego gatunku na azot podaje się go roślinom w niewielkich ilościach. Dawkę 20-30 kg N/ha stosuje się w przypadku, gdy przedplonem było zboże, przyorana została słoma, doszło do opóźnionych siewów bądź jesień jest zimna, czyli występują niesprzyjające warunki do mineralizacji azotu glebowego.

Celem nawożenia jesiennego jest bowiem (nawet przy opóźnionych siewach) takie sterowanie roślinami, aby przed zimą przynajmniej zaczęły się one krzewić, tj. wytworzyły co najmniej 4 liście (4. liść jest zaczątkiem pierwszego źdźbła bocznego). Optimum to sytuacja, gdy każda pojedyncza roślina ma 2-3 źdźbła boczne. Takie stadium rozwojowe umożliwia dobre zimowanie, jak również czyni rośliny mniej wrażliwymi na opóźnione wznowienie wegetacji w sytuacji późnej, chłodnej i suchej wiosny.

W tak niekorzystnych warunkach źdźbła zawiązane jesienią są przez rośliny redukowane w mniejszym stopniu niż te zawiązane w okresie wiosennym. Wieńczące je kłosy są dłuższe, mają więcej pięterek, czyli charakteryzują się wyższym potencjałem plonotwórczym.

Bardzo uważnie prowadzone jest wiosenne nawożenie azotowe. Standardowe rozwiązanie to podawanie tego pierwiastka w trzech dawkach, choć bywają lata, w których stosuje się tylko dwie. Wysokość nawożenia, jak również wielkość poszczególnych dawek też nie są sztywne, lecz dostosowywane do stanu plantacji, stwierdzonego podczas lustracji pól, oraz przewidywanego poziomu plonowania pszenicy. Jeszcze raz przypomnę, że na każdą przewidywaną tonę ziarna potrzeba 30 kg N/ha. Od tej wielkości należy odjąć wielkość dawki jesiennej i ilość tego pierwiastka, którą rośliny pobiorą z gleby - średnio 30 kg N/ha.

Pierwsza dawka - 40-45 proc. całości - rozsiewana jest najpóźniej w momencie ruszenia wegetacji (zazwyczaj jednak wcześniej). Niemniej jednak, jeśli zima była niesprzyjająca (część roślin wypadła, a pozostałe muszą się zregenerować i dokrzewić), jest ona zwiększana do 50-55 proc. całości planowanego nawożenia azotowego. Gdy stan plantacji jest z kolei dobry i zapowiada się nadmierne zagęszczenie łanu, wielkość dawki koryguje się w dół. Chodzi o niedopuszczenie do silnego krzewienia wiosennego.

Druga dawka N ma za zadanie podtrzymanie ilości powstałych źdźbeł kłosonośnych, jak również wpływa na liczbę ziaren w kłosie. Podawana jest w fazie 2. kolanka i stanowi 30-40 proc. dawki całkowitej.

Pozostałą ilość azotu pszenica otrzymuje po wyrzuceniu liścia flagowego. W przypadku zaznaczającego się niedoboru wody termin stosowania N bywa przyspieszany i przypada na liść podflagowy. W rejonach, gdzie susze majowe występują prawie każdego roku, częstą praktyką jest rezygnacja z trzeciej dawki, bo rośliny z braku wody w glebie i tak nie wykorzystają azotu. W tej sytuacji plantacje zasilane są dwukrotnie nawozem w formie stałej, a niewielka ilość azotu trafia do nich w formie nalistnego dokarmiania mocznikiem. Nie są to duże ilości z uwagi na konieczność stosowania niskich stężeń roztworu (5-6 proc.), niemniej mają istotny wpływ na przedłużenie okresu intensywnej fotosyntezy i skład jakościowy ziarna.

Zboża dokarmia się poprzez liście także takimi makroskładnikami, jak magnez i siarka. Nawożenie to należy przeprowadzić w podobnych fazach rozwojowych, jak dokarmianie dolistne azotem, tj. od fazy krzewienia do kłoszenia, wykonując w tym czasie najczęściej dwa zabiegi. W tym miejscu warto podkreślić, że dokarmiając zboża przez liście podobnie, jak ma to miejsce w przypadku azotu, możemy pokryć tylko część potrzeb pokarmowych. W dwukrotnym zabiegu nalistnego dokarmiania siedmiowodnym siarczanem magnezu w postaci 5-proc. roztworu wprowadza się ok. 3,2 kg MgO i 2,6 kg S. Niemniej jednak nawet taka ilość często ma niebagatelne znaczenie, gdyż zwykle przyczynia się do efektywniejszego pobierania tych składników z gleby. Poprawia to także wykorzystanie innych składników pokarmowych (przede wszystkim azotu), co przekłada się na wyższe plony.

Zagadnienie gospodarki azotem zostało przedstawione nieco szerzej, aby pokazać ogromną elastyczność postępowania rolników w zachodniej Polsce. Nie posiłkują się oni schematyzmem działania, lecz obserwując reakcje roślin na układ czynników środowiskowych, każdego roku korygują technologię uprawy. Wymaga to stałej obecności na polach i umiejętności odczytywania potrzeb roślin.

Do prawidłowego wzrostu i plonowania pszenicy niezbędne jest jej zaopatrzenie w mikroelementy, ponieważ ich brak może być czynnikiem limitującym przebieg szeregu procesów biochemicznych. Między innymi są niezbędne do aktywacji enzymów biorących udział w biosyntezie białek.

Pszenica jest szczególnie narażona na niedobory miedzi, manganu i cynku. Pierwiastki te biorą udział w wielu różnych procesach biochemicznych i ich niedobory są czynnikami limitującymi potencjał plonotwórczy oraz jakość plonów. Miedź uczestniczy w fotosyntezie i oddychaniu, biosyntezie białek oraz chloroplastów. Zwiększa również odporność roślin na niekorzystne warunki atmosferyczne, takie jak niska temperatura. Zapotrzebowanie na mangan jest największe w początkowych fazach rozwojowych pszenicy. Pierwiastek ten bierze udział w fotosyntezie oraz tworzeniu chloroplastów oraz reguluje pobieranie fosforu oraz żelaza z gleby. Niedobór manganu objawia się szarą plamistością występującą pomiędzy żyłkami liści, tzw. chlorozą żyłkową. Braki cynku ujemnie wpływają na produkcję i poziom hormonu wzrostu. Niedobory wspomnianego pierwiastka prowadzą między innymi do spowolnienia tego procesu.

Więcej uwagi poświęca się odchwaszczaniu. Standard to zabieg jesienny, a gdy zachodzi potrzeba, kolejny wykonuje się wczesną wiosną. Także ochrona łanów przed chorobami grzybowymi ma charakter bardziej intensywny. Są to z zasady 4 zabiegi: zaprawianie materiału siewnego oraz wiosenne opryski nalistne w fazach - koniec krzewienia (T1), strzelanie w źdźbło (T2) i wreszcie początek kłoszenia (T3). W sytuacji przeciągającej się jesiennej wegetacji, a więc w warunkach sprzyjających wczesnemu rozwojowi chorób grzybowych, przeprowadzany jest w tym okresie dodatkowy zabieg (T0).

W zakresie ochrony pszenicy przed chorobami grzybowymi, rolnicy z zachodniej Polski bardzo często korzystają z tzw. systemów wspomagania decyzji. Dzięki nim wykonują opryski, zanim na roślinach pojawią się widoczne ślady wystąpienia choroby. To bardzo ważne, albowiem okres inkubacji (skrytego rozwoju) w wypadku niektórych z nich sięga nawet 3 tygodni. Każde spóźnienie zastosowania środka grzybobójczego jest w tej sytuacji niezwykle kosztowne.

Czynnikiem różnicującym jest też otwartość na korzystanie z kwalifikowanego materiału siewnego nowych odmian. Rolnicy dokonują cyklicznej ich wymiany. Przekonali się bowiem, że dzięki temu mają stały dostęp do środka produkcji przynoszącego wzrost plonowania. Z doświadczeń odmianowych prowadzonych przez COBORU wynika, że w ostatnich latach potencjał plonowania pszenicy ozimej wzrasta średnio o ok. 56 kg/ ha/rok. Różnica wyników między wynikami doświadczeń tej instytucji a praktyką rolniczą wynosi zwykle ok. 30 proc. (nie podważa to w najmniejszym stopniu rzetelności tych pierwszych), tak więc wprowadzając plenniejszą odmianę na 10 ha, zyskują w danym roku tylko z tego tytułu dodatkowe 3,5-3,7 t ziarna.

Przedstawiliśmy przykłady wyższych nakładów materiałowych w zachodniej części kraju. Jest jednak jeden element agrotechniki, który w tej części kraju stosowany jest w mniejszej ilości. Jak wynika ze statystyk, w rejonie południowo-wschodniej Polski do siewu zużywane jest ponad 250 kg nasion na ha. W rejonach zachodnich nie przekracza ono 200 kg/ha. Powód różnicy? Powszechne korzystanie z nasion reprodukowanych (przez lata) we własnych gospodarstwach.

Reasumując, można stwierdzić, że działania rolników w zachodnich regionach wyróżniają się: nieszablonową realizacją działań agrotechnicznych w kolejnych sezonach, szybkością reakcji na obserwowane (bądź przewidywane) zmiany kondycji łanu, otwartością na korzystanie z systemów wspomagania decyzji, gotowością poniesienia wyższych nakładów w celu uzyskania satysfakcjonującego finansowo plonu.

ROKOWANIA NA PRZYSZŁOŚĆ

Co nas czeka w przyszłości? Czy osiągane w Polsce plony pszenicy ozimej zbliżą się do osiąganych przez naszych sąsiadów? Prace studyjne w tym kierunku są prowadzone m.in. w Instytucie Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach. Dr Alina Syp opublikowała niedawno w Roczniku Naukowym (tom XVII, zeszyt 2) wydawanym przez Stowarzyszenie Ekonomistów Rolnictwa i Agrobiznesu bardzo interesująca publikację na ten temat, zatytułowaną "Projekcja zmian wielkości plonów pszenicy w Polsce i Unii Europejskiej w latach 2030 i 2050 na podstawie modelu CAPRI".

Można tam przeczytać, że w 2010 r. średni plon tego zboża w 27 krajach Unii Europejskiej (UE) wyniósł ok. 5,6 t/ha. W państwach "starej 15" był wyższy (ponad 6,6 t/ha) i o 77 proc. większy niż plony w krajach, które później przystąpiły do UE. W przyjętym do analizy roku średni plon pszenicy w Polsce wyniósł 4,3 t/ha i był ponaddwukrotnie niższy niż w Belgii i Holandii oraz o prawie 60 proc. mniejszy niż w Niemczech. Niemniej jednak w analizowanym 2010 r. z krajów UE- 12 (nowo przyjętych) tylko Czechy i Słowenia osiągały wyższą wydajność pszenicy z ha niż Polska. Za powód znacznego zróżnicowania plonowania pszenicy w krajach UE autorka uznaje nierównomierne wykorzystanie postępu biologicznego, organizacyjnego i technologicznego.

Według prognoz sporządzonych w modelu CAPRI (Common Agricultural Policy Regional Impact) autorka przewiduje, że plony pszenicy do 2030 r. w całej UE wzrosną w porównaniu z 2010 r. średnio o 24 proc. Wzrost ten będzie niejednakowy w poszczególnych krajach. W państwach nowo przyjętych, określanych jako UE-12, prognozowany wzrost plonu ma wynieść średnio 31 proc., a dla UE-15 tylko 17 proc. Najmniejszy przewidywany jest dla Belgii (o 10 proc.), a największy dla Łotwy (o prawie 80 proc.). Plony mają też wzrastać także po 2030 r.

Do 2050 r. w krajach UE-12 podniosą się one (w stosunku do 2010 r.) średnio o 64 proc. Przyrost ten będzie ponaddwukrotnie większy niż w tym samym czasie w krajach UE-15 (31 proc.). Większą dynamikę zmian w nowo przyjętych krajach UE autorka uzasadnia przewidywanym usilnym ich dążeniem do nadrobienia opóźnień w technologii produkcji pszenicy, głównie poprzez wdrażanie nowych odmian. Stwierdzenie to opiera na analizie zmienności plonowania pszenicy ozimej w latach 1999-2009 na obszarze UE-15, z której wynika, że wzrost plonów tego gatunku był w znacznej części spowodowany wprowadzeniem do powszechnej uprawy nowych, bardziej plennych odmian. Ponadto zmiany klimatyczne związane z pogłębiającym się niedoborem wody i wzrostem temperatury w okresie wegetacji narzucają potrzebę hodowli odmian równie plennych co obecne, lecz w większym stopniu przystosowanych do niekorzystnych warunków klimatycznych. Zagwarantuje to większą powtarzalność zbiorów w poszczególnych latach.

Według prognoz średni plon pszenicy w Polsce w 2030 r. będzie wynosił 5,99 t/ ha (wzrost o 37 proc.), a w 2050 r. 6,95 t/ha (wzrost o 61 proc.). Warunkami niezbędnymi do osiągnięcia tych wyników będą: masowe korzystanie z nowych odmian oraz wprowadzenie organizacyjno-ekonomicznych zmian w gospodarstwach.

Największy wzrost plonów prognozowany jest dla województw położonych w zachodniej i północnej części kraju. Na tym obszarze Polski zaznacza się wyraźna specjalizacja rolnictwa w produkcji roślinnej, głównie w uprawie zbóż i rzepaku. W tej części kraju powierzchnia gospodarstwa rolnego jest większa niż średnia powierzchnia gospodarstwa w Polsce, daje się też zauważyć mniejsze rozdrobnienie gruntów, co stwarza większe możliwości wdrażania nowych technologii.

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (16)

  • rolnik realista 2016-12-19 20:24:13
    prawostronny; PRAWOSTRONNY jak można się z Tobą skontaktować ?????
  • z.. 2016-12-12 20:53:45
    @ Barts
    Pożyjemy zobaczymy. Bardziej obawiam się o pąździernikową
    Kto nie ryzykuje ten szampana nie pije. Jara niestety nie plonuje tak dobrze, a pole pod rzepak potrzebne. Brei w polu nie ma w sobotę fajnie się orało.
    Zresztą zawsze walczę też o płodozmian. ...i rozciągniecie zbiorów w czasie....im mniej na jesieni tym lepiej.....a zbiory u mnie głównie jesienne, wiec z tą pszenicą się ryzykuje...sąsiedzi widzę, że coraz częściej też. Jak polegnie trochę ha ..będzie na mnie, daje zły przykład....:). Pozdrawiam.
  • kuba 2016-12-12 18:56:37
    pytanie: co to jest "niewiedza t e m a t y c z n a" ????
  • obserwator 2016-12-12 12:21:20
    Ten kto pisał ten artykuł mija się z prawdą, doskonałe wyniki na słabszych glebach dają pszenice hybrydowe. Twierdzenie, że obsiewanie pszenicą gleb czwartej klasy jest poprostu oznaką niewiedzy tematycznej
  • absurdbody 2016-12-12 10:50:42
    Ja prowadząc gospodarstwo w tej głupszej części polski już osiągnąłem średnie plony na poziomie roku 2050. Szkoda, że autor opisując różnice w uprawie o ile rzeczywiście występują, nie wspomniał o tym, że na wschodzie Polski mamy ceny o kilkadziesiąt zł. niższe za tonę co ewidentnie wpływa na możliwości inwestycyjne gospodarstwa w następnym sezonie. W praktyce istotne różnice występują tak naprawdę w gospodarstwach jeśli weźmiemy pod uwagę ich wielkość a nie połóżenie.
  • Barts 2016-12-12 09:01:24
    @Z

    Nie szalej tak z tym grudniem, bo obecnie na cięższych ziemiach w mokrych warunkach połowa roślin nie zobaczy wiosny nawet jak wzejdzie

    Co do bez orki fajnie ale płodozmian przede wszystkim, lżejsze gleby też mile widziane, kuj-pom się zachłysło ostatnio ale większości nie wypaliło
  • z.. 2016-12-11 21:27:55
    Na trzeciej stronie macie błąd "techniczny"....

    Jestem południowy wschód ....no cóż bez pługa czasem ani rusz......:)...żeby było sprawiedliwie ..pół na pół.....

    Jakbym posiała pszenicę w terminie 250kg starczyłoby mi na 2,5ha .....sąsiadów wkoło tak siejących jest na kopy i pęczki......180 kg to siejemy ale w grudniu.....
  • prawostronny 2016-12-11 19:40:32
    w zachodniej Polsce rolnicy umieją czytac, a we wschodniej sami analfabeci, w zachodniej nawet prawo jazdy mają i ciągniki mają, a we wschodniej wołami orają. Żałosne co za cep PeOwski pisał ten artykuł. trzeba wyjaśnic temu szczylowi z podstawówki ze na pld wsch siejemy 125 kg pszenicy na hektar, a zbieramy po 11 ton, my mamy pszenice konsumpcyjne gdzie na zachodzie tylko paszówe, buraki po 95 ton z ha i 19% cukru i na małych areałach siejemy od 10 lat w bezorce i sami strip tille robimy i nawet (...) mamy wyższe wykształcenia
  • r-nick 2016-12-11 19:36:52
    Idż ty się powieś ze swoim strip tilem. Płacą ci za wychwalanie tego , czy co? Sprawdza ci się, to siej i nie susz głowy innym.
  • inny rolnik 2016-12-11 18:58:30
    @jeszcze inny rolnik -jak masz dużo traktorzystów o których coraz trudniej i dużo ciągników to szybko wszystko zrobicie ,ważna jest też gleba ,ja mam gleby tak zwane minutowe ,momentalnie wysychające na których wschody rzepaku to ogromny problem .Od kilku lat sieję Strip tilem, wschody mam 100%, sam jeden sieję 100 ha pola w 5 dni,mogę siać w deszcz i w upał i nie modlę się o deszcz bo Strip till gleby nie wysusza .
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.81.195.140
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!