Na początku tego roku informowaliśmy o tym, że w niektórych regionach kraju, zwłaszcza na terenie Wielkopolski, zbiory kukurydzy wykonywano jeszcze w połowie lutego. Nie wszędzie można było je przeprowadzić we wcześniejszych terminach z powodu pogody.

Teraz też zbiory zostały utrudnione, bo spadł śnieg i obniżyła się temperatura. Ale niektórzy rolnicy celowo przedłużają je na zimę. Jakie mogą być tego skutki? Po pierwsze rośliny pod ciężarem śniegu mogą się połamać, po drugie zwierzyna leśna, taka jak dziki, z powodu braku pożywienia, może zwiększyć żerowanie w plantacjach. Po trzecie może też wzrosnąć wilgotność zbieranych nasion, która może nawet wynieść do 35-40 proc., a to wiąże się z wyższymi kosztami suszenia ziarna.

Co z jakością? Specjaliści radzą, żeby wysłać próbki kukurydzy do przebadania na zawartość mikotoksyn, bo przy późniejszym, zimowym zbiorze, istnieje większe prawdopodobieństwo wystąpienia chorób fuzaryjnych. Ale tak nie musi być. Poza tym lepiej na zimowy zbiór zostawić odmiany typu flint, niż dent. Bo te pierwsze wolniej tracą wodę, ale mocniej trzymają się kolb i nie osypują się. Fakt ten nie jest zaletą podczas wcześniejszych zbiorów, ale za to w tych rozpatrywanych w okresie późniejszy, już tak.