Fumigacja to zabieg pozbycia się szkodników magazynowych z rzepaku i zbóż za pomocą gazów toksycznych. Przeprowadzają je zwykle wyspecjalizowane firmy.

„Gazowanie" silosów i pryzm w magazynach pod folią, jak również całych magazynów, może być przeprowadzone za pomocą fosforowodoru, który co trzeba wiedzieć, jest bardzo trujący dla owadów, ale też zwierząt i ludzi.

W ostatnim czasie jednak firmy członkowskie Polskiego Stowarzyszenia Producentów Oleju poinformowały o niepokojącej sytuacji. Okazuje się bowiem, że dostarczono do nich duże ilości zbóż i nasion rzepaku, które były poddane zabiegom fumigacji, a następnie zostały niewystarczająco odwietrzone.

- W celu uczulenia producentów rzepaku i zbóż na problem fumigacji szkodników magazynowych, chcielibyśmy podkreślić fakt, że ulatniające się z towaru gazy pofumigacyjne stanowią realne zagrożenie dla życia oraz zdrowia wszystkich osób znajdujących się w pobliżu, a więc samych rolników, jak i pracowników zakładów przetwórstwa nasion - poinformował w apelu wysłanych m.in. do Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych dr inż. Lech Kempczyński, dyrektor PSPO.

Apeluje w nim o przestrzeganie zasad fumigacji i prowadzenie skutecznego odpowietrzania zboża i rzepaku.

- Przypominamy, że w umowach zawierzanych z przetwórcami na sprzedaż nasion i zbóż można spotkać zapisy, że dostawy o wyraźnym zapachu chemicznym spowodowanych fumigacją lub takie, które przewyższają dopuszczalne limity stężeń gazów pofumigacyjnych, nie będę przyjmowane przez te zakłady - dodaje dr Kempczyński.

- Sprawa według specjalistów jest istotna, pojawiająca się w wielu miejscach w kraju. Zakłady tłuszczowe przygotowują się do reakcji na te zjawiska - informuje Joanna Grzeszczak z KZPRiRB. Jak zauważa, może się to wiązać z odmową odbioru rzepaku.