Skrajnie suchy wrzesień, a następnie skrajnie deszczowy październik nie sprzyjał pracom polowym. Opóźnione były siewy zbóż, zbiory kukurydzy czy buraków cukrowych. Niestety wiele pół czeka jeszcze na obsiew, a rolnicy mają dylemat czy zostawić je dla roślin jarych, czy obsiać je jeszcze pszenicą ozimą, a może zdecydować się na przewódki (wybrane odmiany zbóż jarych).

Z obserwacji wynika, że często podejmowana jest decyzja o późnym siewie pszenicy ozimej. Nie powinien dziwić ten fakt, gdyż przynajmniej w ostatnich kilku sezonach, takie siewy się udawały. Plantacje zazwyczaj zimowały dobrze (rośliny do 3. liścia korzystają z zapasów zgromadzonych w ziarniakach). Z doniesień producentów z takich plantacji uzyskiwano dość przyzwoity plon (zazwyczaj lepszy od plonów pszenicy jarej), a obsiew jeszcze jesienią pozwalał na rozładowanie części prac polowych na wiosnę.

Należy jednak pamiętać, że siew w listopadzie obarczony jest ryzykiem. Zastanówmy się, jakie niebezpieczeństwa mogą czekać na rośliny kiełkujące w tak ekstremalnych warunkach.
W zimnym i zbyt wilgotnym stanowisku, bardzo ciężko o wykonanie dobrej jakości uprawek i tym samym trudno o siew nasion w dobrych warunkach glebowych. Jeśli ziarno trafi do bardzo mocno nasiąkniętej wodą gleby (np. krótko po siewie wystąpią obfite deszcze), nasiona mogą zacząć butwieć i obumierać.

Niezbyt dobry scenariusz to także taki, jeśli krótko po siewie (w momencie kiedy ziarno napęcznieje i przyjmie sporą ilość wody) przyjdą silne mrozy. Zamarzająca woda zadziała destrukcyjnie na nasiona, które również ulegną obumarciu.

Źle uprawione stanowisko to także przyczyna tego, że duży udział ziarniaków pozostaje na powierzchni gleby. Kiełkujące nasiona w przypadku wystąpienia przymrozków są zdecydowanie bardziej wrażliwe na uszkodzenia mrozowe, a odsłonięte w przyszłości siewki z kolei będą podatne na wysmalanie podczas mroźnych wiatrów i bezśnieżnych zim.

Synoptycy jednak nie zapowiadają w najbliższym czasie obfitych opadów, lub silnych mrozów. Na tej podstawie możemy stwierdzić, że warunki jakie będą panować w drugiej dekadzie listopada mogą wydawać się dopuszczalne dla tak ekstremalnych siewów. Można się zatem spodziewać, że siewniki na polach jeszcze się pojawią.