Już po raz kolejny Rolnicza Spółdzielnia Wytwórczo-Usługowa z Głuchowa i Polski Związek Producentów Kukurydzy zorganizowali Dzień Kukurydzy na Podkarpaciu. Uprawa kukurydzy jest tam bardzo zagrożona przez niebezpieczne dla niej szkodniki – przez omacnicę prosowiankę i zachodnią kukurydzianą stonkę korzeniową.

Poznać roślinę
Kukurydza to nie tylko roślina o dużym potencjale plonowania, ale również o wszechstronnym użytkowaniu. W Polsce jest jeszcze daleko do wykorzystania jej wszystkich możliwości produkcyjnych. Przede wszystkim za mało uprawia się kukurydzy kiszonkowej.
W najbliższych latach w kraju będzie potrzebne na paszę 2,5–3 mln ton ziarna kukurydzy rocznie, gdy aktualnie produkuje się ok. 1,8 mln ton. Kukurydza na początku lat 70. była praktycznie rośliną nieznaną, obecnie stała się jednym z podstawowych zbóż i zdobyła duże znaczenie jako znakomita pasza objętościowa. Jak podaje prof. Tadeusz Michalski z Polskiego Związku Producentów Kukurydzy, okazało się to możliwe dzięki badaniom naukowym i nowoczesnej technologii. Po 10 latach wzrostu zasiewów kukurydzy i rosnącego zagrożenia spowodowanego omacnicą prosowianką i głownią guzowatą, niskie ceny wplynęły na spadek powierzchni uprawy tej rośliny. Jednak 2007 r.  jest bardzo dobry, plony są wysokie. W niektórych rejonach kraju uzupełniono braki ziarna i zwiększono rezerwy pasz objętościowych, co pokazało, jak ważna stała się ta roślina.

Uprawa na Podkarpaciu
Podkarpacie ma bardzo dobre warunki do uprawy kukurydzy dzięki wysokim opadom i bardzo dobrym warunkom cieplnym. Mimo to jednak powierzchnia uprawy tej rośliny w roku ubiegłym wynosiła 13,5 tys. ha, co w strukturze zasiewów daje ponad 3 proc., a więc blisko 30 proc. mniej niż średnio w kraju. Ponad 10 tys. ha zajmuje uprawa na ziarno, a uprawa na kiszonkę jest bardzo mała, bo wynosi jedyne 3 tys. ha. A kukurydza, jak podkreśla prof. Tadeusz Michalski, jest najlepszą i najbardziej wydajną paszą dla przeżuwaczy. Plony tej rośliny są też wyższe niż pasz objętościowych, zwłaszcza wtedy, gdy uwzględni się jeszcze straty podczas konserwacji. Dlatego w interesie rolników leży zwiększenie powierzchni uprawy kukurydzy kiszonkowej i większe wykorzystanie jej w żywieniu bydła. Na podstawie badań i praktyki producentów podaje się, że jedna krowa powinna zjadać dziennie ok. 7 kg kiszonki z kukurydzy. Biorąc to pod uwagę, należy na Podkarpaciu przystosowywać dla bydła 37 tys. ha tej rośliny. Tymczasem w tym województwie jest jej 40 razy za mało, a dla całej Polski prawie trzy razy. Profesor Michalski podkreślił, że powierzchnia kukurydzy w województwie podkarpackim powinna się podwoić, co jest jednym z warunków intensyfikacji rolnictwa i poprawy dochodowości gospodarstw.