Niekorzystne warunki meteorologiczne, a więc intensywne opady deszczu i stosunkowo niskie temperatur jakie występują na części terytorium kraju, nie sprzyjają intensywnemu wzrostowi kukurydzy.

- Sprawia to, że późno wysiewana kukurydza słabiej kiełkuje i rośnie, przez co staje się bardziej podatna na uszkodzenia powodowane przez organizmy szkodliwe. W ostatnim czasie napływają do Instytutu Ochrony Roślin liczne sygnały o lokalnym wzroście liczebności i szkodliwości śmietki kiełkówki i ploniarki gnijki zarówno dla kukurydzy pastewnej, jak i kukurydzy cukrowej - podkreśla dr Bereś.

Gatunki tych szkodników atakują kukurydzę w fazie kiełkowania, wschodów, a także rozwijania przez rośliny pierwszych liści właściwych. Ich szkodliwości sprzyja właśnie wstrzymany bądź spowolniony rozwój kukurydzy.

- Lokalnie zgłaszane są szkody dotyczące nawet do 20 proc. uszkodzonej bądź zniszczonej powierzchni uprawy. Wolno kiełkujące ziarniaki kukurydzy cukrowej, która jest wysiewana w różnych terminach, zaatakowane przez szkodnika zamierają, a w łanie powstają puste miejsca. Najwięcej zgłaszanych szkód pochodzi z centralnej i północnej części kraju i dotyczą one głównie tych gospodarstw, które wysiały niezaprawione insektycydem ziarno kukurydzy - dodaje dr Paweł Bereś.

W takiej sytuacji radzi on zaoranie zaatakowanych przez szkodniki roślin.

- Jeżeli bowiem nie zastosowano zapraw owadobójczych przeciwko szkodnikom glebowym lub też nie wykonano zabiegu nalistnego przeciwko ploniarce zbożówce, wówczas nie można w inny sposób pośrednio ograniczyć liczebności obu gatunków. Zarówno w odniesieniu do śmietki kiełkówki, jak i ploniarki gnijki nie zarejestrowano obecnie żadnych preparatów. Mimo że jeszcze kilka lat temu takie figurowały w rejestrze środków ochrony roślin do stosowania w kukurydzy - ocenia specjalista.