Producenci na to aż przetwórcom zacznie brakować surowca i zgodzą się płacić wyższe stawki, przetwórcy na brak pieniędzy u producentów, który wymusi obniżki. A handlowcy oczywiście czekają na transakcje. Tak w ostatnich dniach przedstawia się sytuacja na zbożowym rynku.

Umowy zawierane są mniej niż sporadycznie, a handlowcy większych transakcji spodziewają się dopiero w grudniu. Powodów jest kilka. Na rynek wciąż docierają spore ilości tańszej czeskiej pszenicy i węgierskiej kukurydzy.

Zakłady przetwórcze mają jeszcze sporo ziarna w magazynach, a jeśli decydują się na zakupy, to bardzo niewielkich ilości surowca i tylko na bieżącą produkcję – nikt nie kupuje zboża na zapas. Ale głównym czynnikiem kształtującym rynek jest cena – dla jednych za wysoka, dla innych za niska. Próby spotkania się w pół drogi nie udają się.

Producentom do sprzedaży jeszcze nie spieszno, a przetwórcy przepłacać nie zamierzają. Jednym słowem – pat. Młyny za tonę pszenicy konsumpcyjnej z dowozem oferują maksymalnie 510 złotych.

Producenci za tyle są skłonni sprzedać, ale u siebie, za towar z dowozem liczą dodatkowe 50 złotych. Są jednak i tacy, u których 550 złotych za tonę to cena wyjściowa.

Za pszenicę paszową przetwórcy chcą płacić 450 złotych po przywiezieniu do zakładu, ale chętnych do sprzedaży w takiej cenie raczej nie ma. Rolnicy oczekują tyle za surowiec kupowany w gospodarstwie.

Tona kukurydzy to według oczekiwań producentów koszt 450 złotych. Kupcy pewnie by się znaleźli, gdyby stawka była średnio o 30 złotych niższa.

Pszenica konsumpcyjna

giełdy towarowe zł/t

oczekiwania producentów 500 – 600

oczekiwania kupujących 490 – 510

Pszenica paszowa

giełdy towarowe zł/t

oczekiwania producentów 430 – 500

oczekiwania kupujących 410 – 450

Kukurydza

giełdy towarowe zł/t

oczekiwania producentów 410 – 450

oczekiwania kupujących 390 – 430







Źródło: Stella Norowska-Woldańska/Agrobiznes, TVP1

Podobał się artykuł? Podziel się!