Generalnie można powiedzieć już teraz, że mimo późnej wiosny i krótszego okresu wegetacyjnego, produkcja zbóż w Polsce nie powinna odbiegać znacząco od średniej wieloletniej, a nawet nieco może ją przekroczyć. Oczywiście wszystko jeszcze zależy od przebiegu pogody, jednak lokalnie już należy się liczyć z tym, że mogą wystąpił z powodu gwałtownych zjawisk pogodowych - straty w plonach.

- Żniwa w tym roku na pewno będą opóźnione, później mogą być też prowadzone siewy np. rzepaku ozimego - zaznacza Mładanowicz.

Można zauważyć taką zasadę, że w lepszej kondycji są zboża ozime, w gorszej - jare.

- Zboża jare w zależności od regionu kraju mają niesatysfakcjonującą obsadę. Siewy były opóźnione , ale nawet kto wykonał go wcześniej, jeszcze w kwietniu, kiedy temperatura gleby była dość niska - przez to zboża słabo kiełkowały. Następnie po chłodach przyszło gwałtowne ocieplenie, a rośliny nie rozwijały się tak jak powinny. Nie jest to jednak powód do niepokojów - dodaje Mładanowicz.

Zwłaszcza w zbożach jarych można zauważyć regionalne niedobory wody, ale w najbliższym czasie, zgodnie z prognozami pogody, ma się to zmienić.

- Oziminy z kolei słabo się rozkrzewiły. Teraz niektóre gatunki już się wykłosiły, ale widoczne są wtórne odbicia, co wpłynie na fakt, że będą nierównomiernie dojrzewały - podkreślił Rafał Mładanowicz.

Podobał się artykuł? Podziel się!