- Zbiory zbóż są najbardziej zaawansowane w regionach południowo-zachodniej Polski, a więc na terenie Opolszczyzny i Dolnego Śląska. Tam skoszonych jest 70-80 proc. zbóż. Najmniej zebrano ziarna w północno-wschodnich rejonach kraju, jedynie 10-15 proc. - mówi Mładanowicz.

Oczywiście w pierwszej kolejności zbierane są zboża ozime, a jare jeszcze „dochodzą". Deszczowa pogoda prognozowana na kilka kolejnych dni wstrzymała na razie żniwa, bo praktycznie na terenie całej Polski pada lub jest zbyt wilgotno, aby móc zbierać ziarno.

- Konieczna jest desykacja, bo zwłaszcza pszenżyto, ale też żyto - porasta w kłosie. Ogólnie szacuje się, że 2-7 proc. zbóż porosło. Pszenica nie ma też odpowiednich parametrów. Na rynku brakuje jakościowego ziarna zwłaszcza pszenicy ozimej, ale jeszcze trzeba poczekać na jarą, tutaj sytuacja może wyglądać lepiej - dodaje Rafał Mładanowicz.

Szef KFPZ sam prowadzi gospodarstwo na terenie województwa pomorskiego i jak zaznacza do tej pory zebrał jedynie pszenicę ozimą, gdzie również musiał wykonać zabieg desykacji. W jego regionie za pszenicę konsumpcyjną płaci się od 950 do 1000 zł/t, na to ziarno jest ogromny popyt, ale nie ma podaży. Więcej skupuje się za to pszenicy paszowej, która kosztuje ok. 900 zł/t, pszenżyto - 800 zł/t, jęczmień - 850 zł/t, a owies - 700 zł/t.

Podobał się artykuł? Podziel się!