Rolnicy się cieszą, a zakłady zbożowe świecą pustkami. Niepokoją się także młynarze, bo tak gwałtownie rosnących cen nikt tu nie pamięta. Sytuacje mógłby uratować import. Problem w tym, że mimo wysokich cen jest on wciąż nieopłacalny.

Analitycy są zgodni. Tak szybko rosnące ceny związane są z wyjątkowo niskimi prognozami zbiorów w krajach Unii. A kończący się sezon weryfikuje dane na korzyść polskich rolników, którzy tegoroczne zbiory powinni uznać za udane. Mimo, że poziom 24 mln ton ziarna jest niższy od średniej wieloletniej, to polscy rolnicy zebrali go więcej niż rok temu o około 17 proc. Nic więc dziwnego, że zagraniczni kontrahenci szukają zboża tam, gdzie jest go najwięcej.

Marian Borek, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi: – Z jednej strony weszliśmy z niskim poziomem zapasów zbóż, co wpływa na poziom cen. Z drugiej strony mamy wysokie ceny i sąsiadów – w Niemczech, we Francji.

Ceny nadal będą rosnąć twierdzą analitycy. Niedobór zbóż wciąż jest bowiem odczuwalny. W dodatku handlujący nim, nie pozbywają się całkowicie towaru, sprzedając zaledwie niewielkie partie i windując tym samym ceny.

Julita Szychowska, Federacja Producentów Zbóż: - Pamiętając poprzedni sezon, gdzie ceny osiągały 400-450 zł, nie ma się co dziwić, że rolnicy mający magazyny próbują to zboże jeszcze przechowywać.

I aż prosi się o import – mówią młynarze. Problem w tym, że nie ma skąd sprowadzać ziarna. W dodatku, ryzyko tak drogiego handlu skutecznie zniechęca zakłady do zakupu sporych partii zbóż.

Piotr Szysz, Polskie Młyny: - Import dzisiaj nie byłby tani – to z Argentyny czy ze Stanów byłby na poziomie nieco wyższym niż dzisiejsze ceny, lub tym samym, a jednocześnie mógłby się zbiec z ochotą sprzedaży producentów, co w konsekwencji doprowadziłoby do sytuacji trudnej.

Poziom 1000 zł za tonę jest o tyle realny co niebezpieczny – ostrzegają specjaliści. Tak wysoka cena może w końcu ograniczyć produkcję zwierzęcą w Europie. To spowoduje wzrost podaży zbóż i w rezultacie spadek cen. Ale krachu na rynku zbóż nikt jak na razie nie przewiduje.

Źródło: Agrobiznes