W ubiegłym roku zbierane ziarno miało średnio 26-28 proc. wilgotności, w tym jest znacznie gorzej, bo średnio obecnie zbiera się je o wilgotności 35-40 proc. Powodem takiego stanu rzeczy są po pierwsze opóźnione siewy kukurydzy, a po drugie wybór odmian późniejszych.


- Rolnicy częściej decydują się na odmiany późne, ponieważ one wyżej plonują niż te wczesne. Ale trzeba wiedzieć, że takie odmiany zwykle mają wyższą wilgotność podczas zbioru i tak jest w tym sezonie - dodaje Piątek.

Wyższa wilgotność to niższa cena za surowiec mokry. Obecnie 30 proc. ziarno kosztuje ok. 430 zł/t, a każdy procent powyżej tej skali obniża jego cenę nawet do 380 zł/t. Dodatkowo na opłacalność produkcji ma wpływ suszenie ziarna. Koszt suszenia jednej tony nasion kukurydzy kształtuje się na poziomie 100-200 zł, w zależności ile proc. wilgotności należy „zbić".

Nie ma też dobrej pogody, która pozwoliłaby na naturalne dosuszanie. - W ciągu dnia bardzo długo zalega mgła, dlatego ziarno nie ma praktycznie jak wyschnąć. Dodatkowo trzeba pamiętać, że przyszły już przymrozki i wegetacja kukurydzy się już zakończyła - podkreśla. Dlatego nie ma co czekać ze zbiorem.

- Ci producenci, którzy mają własne suszarnie raczej starają się dosuszać ziarno, ale z powodu wysokiej wilgotności jest ono często od razu sprzedawane - podkreśla Piątek.
Sam zbiór ziarna też nie jest tani - praca kosztuje 300-400 zł/ha.

Co z jakością? Tutaj też nie jest najlepiej.

- W tym roku bardzo duża część pól została zaatakowana przez omacnicę prosowiankę. Kolby w których żerował ten szkodnik są porażone pleśnią, co sprawia że mogą pojawić się mikotoksyny - zauważa.

Podobał się artykuł? Podziel się!