Z porastaniem ziarna mamy do czynienia dosyć często w wypadku zbóż kłosowych, ale w wypadku kukurydzy wieloletni już działacz Związku spotkał się po raz pierwszy. Czy na Waszych plantacjach również zaobserwowaliście taką sytuację?

Zbiory „ziarnówki” są bardzo opóźnione i na razie nic nie wskazuje na to, że przyspiesza.
- Jesteśmy dopiero na półmetku zbiorów kukurydzy z przeznaczeniem na ziarno. Z powodu nadmiernych opadów deszczu nie można po prostu wjechać w pole i dokonać zbioru – mówi Piątek.

Wilgotność nasion nadal jest bardzo wysoka. PZPK wykonało tydzień temu w Szepietowie na Podlasiu doświadczenie łanowe, z którego wynika że ziarno kukurydzy jest tam bardzo mokre – waha się od 34 do 38 proc. wilgotności. Są oczywiście regiony kraju, gdzie ta wilgotność jest niższa i nie przekracza „przepisowych” 30 proc., ale przeważnie jest to Dolny Śląsk i Opolszczyzna. Regiony położone na północ od Wielkopolski raczej borykają się z problemem wyższej wilgotności.

Kłopot coraz częściej stanowią choroby fuzaryjne, a co za tym idzie niebezpieczne mikotoksyny.

Co z cenami? W ostatnim tygodniu rzeczywiście wzrosły i za tonę ziarna o wilgotności 30 proc. płaci się często powyżej 400 zł netto. Przy czym należy pamiętać, że za każdy procent wyższej wilgotności cena surowca spada o średnio 10 zł.

- Rolnicy, którzy dysponują suszarniami lub mają łatwy kontakt do nich decydują się również na dosuszanie ziarna, ale trzeba pamiętać, że jest to dość duży koszt sytuacji, kiedy wilgotność kukurydzy jest wysoka. Trzeba bowiem pamiętać, że średnio płaci się za taki zabieg 6-10 zł za tonę procent – dodaje Piątek.

Podobał się artykuł? Podziel się!