Zimowa aura nie przeszkadza rolnikom w zbiorze kukurydzy. Choć termin jest bardzo nietypowy, to zdarza się, że plantatorzy decydują się na zbiór ziarna. Jesienią uniemożliwiła im to pogoda. Najwięcej takich plantacji pozostało w województwie wielkopolskim, bo tam zwłaszcza aura okazała się niesprzyjająca. Farmerzy postanowili jednak zaryzykować i uratować chociaż część zbiorów.

Czy jest w ogóle co zbierać? - Decydując się na taki zabieg rolnicy powinni wysłać próbki kukurydzy do przebadania, czy ziarno zawiera mikotoksyny, ponieważ istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo wystąpienia chorób fuzaryjnych. Poza tym zbieranie kukurydzy w tak późnym terminie wpływa znacząco na straty, które w zależności na przykład od odmiany mogą wynieść nawet 30 proc. - mówi portalowi farmer.pl prof. Tadeusz Michalski - prezes Polskiego Związku Producentów Kukurydzy.

Zdaniem Eugeniusza Piątka z PZPK wilgotność zbieranego ziarna jest bardzo wysoka i wynosi 35-40 proc. Ale rolnicy nie mają wyjścia i próbują w ten sposób się ratować. - Ziarno najpewniej przeznaczą na paszę dla bydła opasowego, a zbiór traktują jako niszczenie też resztek pożniwnych. Później bowiem będą mieli ułatwione zadanie, bo rozdrobnią resztki i będą mogli je przyorać - mówi Piątek.