PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Antybiotyki w produkcji zwierzęcej: Potrzeba odpowiedzialności

Antybiotyki w produkcji zwierzęcej: Potrzeba odpowiedzialności

Antybiotykooporność to zagadnienie, które Organizacja Narodów Zjednoczonych uznała w 2016 r. za główny problem współczesnej cywilizacji w utrzymaniu zdrowia ludzi. Do tej sytuacji po części przyczyniło się stosowanie przez lata antybiotykowych stymulatorów wzrostu w produkcji zwierzęcej. Dlatego sprawdzamy, jak ten problem wygląda dzisiaj i czy można mieć pewność, że antybiotyki są stosowane odpowiedzialnie.



Nie minęło nawet sto lat od momentu jednego z największych odkryć w medycynie. Stało się ono przełomem w leczeniu ludzi i zwierząt, a dzisiaj istnieje wysokie ryzyko, że możliwość stosowania go za chwilę się wyczerpie. Mowa tu o odkryciu penicyliny przez Aleksandra Fleminga w 1928 r., która stała się początkiem rewolucji w leczeniu wszelkich zakażeń bakteryjnych, zarówno u ludzi, jak i zwierząt.

JAK NAUCZYLIŚMY BAKTERIE OPORNOŚCI NA ANTYBIOTYKI

Pojawienie się antybiotyków stało się skuteczną, szybką i łatwo dostępną bronią dla lekarzy, jednak jak się wkrótce okazało - bronią nadużywaną. Niewłaściwe wykorzystywanie antybiotyków przyczyniło się do powstania lekoopornych szczepów bakterii, na które nie działają antybiotyki ostatniej szansy wykorzystywane w leczeniu zdrowia i ratowaniu życia ludzi. Dlaczego tak się stało? Bakterie poddane działaniu antybiotyków próbują się bronić i przetrwać. Poprzez różne szlaki metaboliczne wypracowują mechanizmy oporności, by móc dalej kolonizować pożądane podłoże. W dużym uproszczeniu: potrafią też przekazywać geny oporności na następne pokolenia, a także pomiędzy bakteriami innego gatunku. Można przyznać, że w pewnym stopniu ludzie przyczynili się do nasilenia budowania mechanizmów oporności przez bakterie. Stało się to m.in. poprzez nadmierne i często nieuzasadnione stosowanie antybiotyków w leczeniu ludzi, stosowanie ich w nieodpowiednich dawkach lub też poprzez przedwczesne przerywanie kuracji antybiotykowych. Równolegle w produkcji zwierzęcej korzystano z profitów, jakie może nieść stosowanie subterapeutycznych dawek antybiotyków dodawanych do paszy dla zwierząt gospodarskich.

W latach 40. ubiegłego wieku wykazano, że taki dodatek znacząco poprawia przyrosty zwierząt i wykorzystanie paszy, eliminuje również częste problemy zdrowotne zwierząt występujące w szczególności w intensywnej produkcji. To spowodowało, że były chętnie dodawano do paszy niewielkie dawki antybiotyków. Określano je jako antybiotykowe stymulatory wzrostu (asw).

Naukowcy zauważyli jednak, że wraz z powszechnym stosowaniem antybiotyków pojawia się ryzyko utraty prowadzenia skutecznych antybiotykoterapii w przypadku zwalczania chorób u ludzi. Zagadnienie to pojawiło się po raz pierwszy w 1969 r. w brytyjskim raporcie Swanna i od tego momentu zaczęto też klasyfikować antybiotyki na paszowe i lecznicze. Z czasem informacje zawarte w tym dokumencie zaczęły przekonywać środowiska naukowe w innych krajach. W 1986 r. w Szwecji całkowicie zaprzestano stosowania asw w produkcji zwierząt. Kolejnym krajem, który podjął w 1999 r. takie działania, była Dania. Warto zauważyć, że w 1995 r. Duńczycy zaczęli monitorować antybiotykooporność szczepów bakterii i analizować zużycie antybiotyków w produkcji zwierzęcej, wprowadzając krajowy program DANMAP. Naciski środowiska, lekarzy i wielu naukowców oraz przykład Szwecji i Danii, których doświadczenia związane z rezygnacją z asw potwierdziły, że jest to właściwa droga do obniżenia liczby antybiotykoopornych szczepów bakterii, wymusiły na całej Unii Europejskiej rezygnację ze stosowania asw w produkcji zwierzęcej. Zakaz ten obowiązuje od 2006 r.

Mimo zmiany polityki w obchodzeniu się z antybiotykami w leczeniu ludzi i zwierząt, antybiotykooporność nadal jest uznawana za największe zagrożenie zdrowotne współczesnego świata. W samej UE rokrocznie z powodu zakażenia bakterią z opornością wielolekową śmierć ponosi 25 tys. osób, 37 tys. pacjentów umiera w wyniku bezpośredniego zakażenia szpitalnego, którego nie udało się wyleczyć dostępnymi antybiotykami, a dodatkowe 111 tys. pacjentów umiera na skutek pośredniego następstwa zakażenia szpitalnego. Dla porównania: na drogach UE w wypadkach samochodowych rocznie ginie ok. 48 tys. osób.

Same koszty dodatkowej opieki zdrowotnej wynikające problemu antybiotykooporoności wynoszą 1,5 mld euro/rok (wg danych EFFORT Ecology from Farm to Fork Of microbial drug Resistance and Transmission, międzynarodowego konsorcjum, które zajmuje się badaniem antybiotykooporności i przenoszeniem jej ze zwierząt na ludzi i odwrotnie). Dlatego w ostatnich latach medycyna, zarówno ludzka, jak i weterynaryjna, skupia się na możliwie jak największym ograniczeniu stosowania środków przeciwdrobnoustrojowych. A zmniejszenie użycia antybiotyków jest przedstawiane jako najlepsze narzędzie do zatrzymania albo już tylko do zahamowania powstawania oporności - tak jak jest to w przypadku opornych szczepów gronkowca czy też salmonelli.

NIK O ZUŻYCIU ANTYBIOTYKÓW

W mediach i branży rolniczej problem antybiotykooporności pojawił się ostatnio na fali opublikowanego wiosną raportu Najwyższej Izby Kontroli, która jednoznacznie wytykała niedociągnięcia krajowego systemu monitorującego i zarządzającego wykorzystaniem antybiotyków w produkcji zwierzęcej. Między innymi - czytamy w komunikacie NIK - wyniki kontroli Izby wskazują, że w hodowlach zwierząt antybiotyki są powszechnie używane. Skala stosowania antybiotyków w produkcji zwierzęcej w Polsce nie jest dokładnie znana. Brakuje też ogólnopolskiej platformy/ bazy danych o użyciu antybiotyków lub obowiązku raportowania o zastosowaniu antybiotyków organom nadzoru. Precyzyjnych danych na temat stosowania antybiotyków w hodowli zwierząt nie ma również Ministerstwo Rolnictwa. Kontrola wskazuje też, że skala i zakres ich stosowania budzą uzasadnione obawy co do skutków, jakie mogą spowodować teraz i w przyszłości.

Niestety, ale mimo możliwych niedociągnięć systemu taki przekaz odbił się szerokim echem w branży zajmującej się produkcją mięsa. Producenci podkreślali w swoich komentarzach, że tego typu informacje przyczyniają się do utrwalenia wśród konsumentów stereotypów o zwierzętach rosnących wyłącznie na "antybiotykach i hormonach". Mają też negatywny wydźwięk dla eksportu polskiej żywności na rynki UE i krajów trzecich, gdzie wwalce o klienta panuje silna konkurencja.

ILE WŁAŚCIWIE ZUŻYWA SIĘ ANTYBIOTYKÓW?

Próbowaliśmy sprawdzić, jak w praktyce wygląda krajowe zużycie antybiotyków w produkcji zwierzęcej. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi jest w posiadaniu wyłącznie danych dotyczących wielkości obrotu hurtowego przeciwdrobnoustrojowymi produktami leczniczymi weterynaryjnymi. Pochodzą one z kwartalnych raportów przesyłanych przez hurtownie farmaceutyczne produktów leczniczych weterynaryjnych za pośrednictwem Głównego Inspektoratu Weterynarii. Sprzedaż przeciwdrobnoustrojowych produktów leczniczych weterynaryjnych może odbywać się z jednej hurtowni do drugiej lub do lekarzy weterynarii świadczących usługi weterynaryjne w ramach działalności zakładu leczniczego dla zwierząt. Na podstawie danych pochodzących z obrotu przeciwdrobnoustrojowymi produktami leczniczymi weterynaryjnymi oraz dotyczących wielkości pogłowia poszczególnych gatunków zwierząt w Polsce Europejska Agencja ds. Leków dokonuje szacunkowych obliczeń. Sprzedaż przeciwbakteryjnych produktów leczniczych weterynaryjnych w poszczególnych latach, opracowaną na podstawie tych danych, przedstawiamy na wykresie.

Jak informuje MRiRW, aby doprecyzować dane dotyczące liczby produktów przeciwbakteryjnych pochodzące tylko z obrotu hurtowego, Europejska Agencja Leków wprowadziła współczynnik PCU (population correction unit), który jest stosowany jako wskaźnik wielkości populacji zwierząt, od których pozyskuje się żywność. Takie podejście pomaga oszacować rzeczywistą ilość stosowanych produktów przeciwbakteryjnych w tej grupie zwierząt. Jeśli wziąć pod uwagę tylko liczbę ton substancji czynnej, sprzedaż na rynku krajowym w latach 2011-2015 wzrosła o ponad 22 proc. (z 475 t w 2011 r. do 582,5 t w 2015 r.)

Nakładając na te wartości liczbę pogłowia zwierząt produkujących żywność, w tym koni, w poszczególnych latach, sytuacja wygląda inaczej:

2011 r. - 127,3 mg/PCU

2012 r. - 135,2 mg/PCU

2013 r. - 151,5 mg/PCU

2014 r. - 140,8 mg/PCU

2015 r. - 138,9 mg/PCU

Na podstawie raportów publikowanych przez EMA można wysnuć wniosek, że pod względem zużycia produktów leczniczych u zwierząt gospodarskich Polska znajduje się średniej Europejskiej - wyjaśnia MRiRW (mapa).

Na pytanie, czy istnieje monitoring lekarzy weterynarii pod względem ewentualnego nadużycia w wykorzystaniu antybiotyków w produkcji zwierzęcej, wskazującego na masowe lub nadmierne ich stosowanie w niektórych gospodarstwach, ministerstwo odpowiada, że wybór leków stosowanych do terapii, ich dawkowanie i czas leczenia uzależniony jest wyłącznie od lekarza weterynarii wykonującego praktykę lekarsko-weterynaryjną w ramach zakładu leczniczego dla zwierząt (zlz). Swoje działania lekarz weterynarii dokumentuje w dokumentacji lekarsko-weterynaryjnej prowadzonej w postaci książki leczenia zwierząt zawierającej samokopiujące kartki. U podstaw przyjęcia takiego rozwiązania stała konieczność potwierdzania czytelnym podpisem przez właściciela zwierząt lub osobę odpowiedzialną za zwierzę przyjęcia do wiadomości i stosowania informacji zawartych w dokumencie weterynaryjnym. W praktyce oznacza to, że o ile lekarz weterynarii stosuje antybiotyki zgodnie ze sztuką lekarską i przepisami prawa, to i tak nikt nie analizuje jego decyzji ani nie rozlicza go z ilości przepisywanych leków.

PODEJŚCIE LEKARZY WETERYNARII PRYWATNEJ PRAKTYKI

Jak dowiadujemy się w Krajowej Izbie Lekarsko-Weterynaryjnej, w 2013 r. Krajowy Zjazd Lekarzy Weterynarii znowelizował Kodeks Etyki Lekarza Weterynarii. Zostały wprowadzone zapisy rozszerzające odpowiedzialność zawodową w przypadku ordynacji leków bez zachowania właściwych procedur gwarantujących zasadność ich stosowania. Opracowano też projekt nowelizacji ustawy o zakładach leczniczych dla zwierząt. Proponujemy w niej, aby właścicielem zlz mógł być tylko lekarz weterynarii. Obecnie właścicielem zlz może być np. hodowca zwierząt. A to może stwarzać niedopuszczalne sytuacje presji na nadmierne przepisywanie leków. Tymczasem lekarz weterynarii powinien kłaść nacisk w hodowli na dobrostan i szczepienia profilaktyczne (immunoprofilaktyka) tak, aby stosowanie leków przeciwdrobnoustrojowych nie było potrzebne.

Izba proponuje również wprowadzenie instytucji lekarza opiekującego się stadem. Rolnik mógłby korzystać z usług wielu lekarzy weterynarii, ale lekarz opiekujący się stadem pełniłby funkcję kontrolną i zapobiegał nadmiernemu używaniu antybiotyków. Kontrolowałby on również realizację zaleceń lekarskich przez hodowcę. - Od dawna postulujemy też o zaostrzenie kar za handel antybiotykami w Internecie oraz za stosowanie leków bez ordynacji lekarzy weterynarii. Niezbędne jest również wzmocnienie Inspekcji Weterynaryjnej, wzmocnienia ciągłego nadzoru bezpośrednio na fermach. Obecnie nadzór farmaceutyczny kontroluje zlz oraz hurtownie leków weterynaryjnych, ale nie kontroluje bezpośrednio ferm hodowlanych - wyjaśnia Witold Katner, rzecznik prasowy KIL-W.

Na pewno w monitoringu antybiotyków jest jeszcze wiele do zrobienia. Świetnym przykładem są tutaj Duńczycy - hodowcy znają poziom zużycia tego typu leków w swoich gospodarstwach i za pośrednictwem lekarzy weterynarii przekazują te dane do jednostek nadzorujących. Zarówno rolnik, jak i lekarz weterynarii potrafią podać zużycie antybiotyków w ciągu miesiąca w danej grupie technologicznej stada. Mają też dostęp do informacji na temat średniego zużycia antybiotyków w krajowej produkcji dla danego gatunku. Duński system monitoringu antybiotyków określa też górną granicę możliwego ich wykorzystania. Jeśli zostanie ona przekroczona, niesie to za sobą konsekwencje karne zarówno dla lekarza, jak i dla właściciela stada. Ścieżka leków jest znana praktycznie od hurtowni do podania ich zwierzętom. To na pewno znaczące narzędzie w walce z lekoopornością wśród tych najgroźniejszych bakterii chorobotwórczych. Jednocześnie transparentność w stosowaniu antybiotyków ucina wszelkie spekulacje na temat zwierząt hodowanych na antybiotykach. Wzmacnia też markę produktów żywnościowych w trudnej walce o rynki eksportowe.

Artykuł ukazał się w lipcowym wydaniu miesięcznika "Farmer"

 

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (3)

  • Rolnik 2018-08-13 08:15:07
    A po co skoro każdy antybiotyk można kupić u weterynarzy bez zadawania zbędnych pytań.
    • Pawel 2018-08-14 18:45:57
      Właśnie dlatego, że nie ma nadzoru.
  • rzyto 2018-08-12 20:40:16
    Ciekawe czy nie mozna przywiezc tego zza wschodniej granicy lub zamowic na e-bay
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.226.36.60
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!