PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Amerykańska genetyka

Postęp genetyczny w produkcji bydła daje możliwość większych dochodów z produkcji mleka. Mimo trudnych czasów dla hodowców, amerykańscy farmerzy nie rezygnują z coraz to lepszego nasienia selekcjonowanych buhajów.



Amerykański odpowiednik, naszego polskiego SHiUZ-u, czyli Accelerated Genetics w USA, należący do firmy WWS, codziennie produkuje nasienie, które potem jest wysyłane we wszystkich kierunkach Świata. Trafia ono także na polski rynek, za pośrednictwem WWS Polska. Genetyka stała się w produkcji mleka dominująca gałęzią badawczą. To od niej przede wszytki zależy poziom produkcji mleka. Unasiennianie bydła najlepszym nasieniem daje dobre efekty. Mimo trudnych czasów na rynku mleka, amerykańscy farmerzy nie pozwalają sobie na zawrócenie z obranej drogi. Brak postępu hodowlanego oznaczałby dla nich marginalizację produkcji. Ktoś powie, Ameryka, to nie Polska, nie ma co porównywać. Nie ma bardziej błędnego przekonania. Jeśli mamy się porównywać, to tylko do najlepszych. A poza tym, w USA panują podobne warunki klimatyczne do naszych. U nas Holsztyny (Amerykanie nazywają tak bydło, które w Europie określane jest rasą holsztyńsko – fryzyjską) czują się równie dobrze jak za oceanem.

TYPOWA FARMA
W Wisconsin w USA w Waunakee, znajduje się farma Whitegold Dairy. Prowadzą ją Jerry i Rich Maier wraz rodziną. Utrzymują 820 krów rasy holsztyńskiej. Dziadkowie Maierów rozpoczynali hodowlę w 1921 roku od 12 krów. Przez lata farma była modernizowana. Z roku na rok przybywało krów. W 97 było ich w Waunakee 270, w 2007 już ponad 700. Odchowalnia dla cieląt znajduje się kilkanaście mil od farmy. Krowy, co jest standardem za oceanem, dojone są trzy razy dziennie. W zasadzie nie przestajemy ich doić mówi Jerry Maier. Całe stado daje dziennie blisko 30 tys. funtów, czyli ok. 15 tys. kilogramów mleka. Wszystkie krowy dojne są utrzymywane w systemie wolnostanowiskowym na matach. Tylko krowy zasuszone stoją na piasku. Nic się zmieniło w filozofii utrzymania krów. Stoją one w oborach o bardzo lekkich konstrukcjach budowlanych. Ściany stanowią podnoszone kurtyny. W oborze jest raczej chłodno, niż za ciepło.
Jesteśmy prostą rodzinną firmą. Staramy się najlepiej jak możemy utrzymywać krowy – mówi Jerry.

Farma Whitegold jest zaspokajana w paszę nie tylko z własnej produkcji. Bydło jest żywione TMR-em. Na ponad tysiącu akrów uprawia się głównie kukurydzę i lucernę, które są zakiszane. Odchodzi się od sorga – mówią Amerykanie – bo jego ceny są bardzo wysokie. Podstawą żywienie bydła jest kukurydza. TMR jest zadawny z wozu paszowego, a krowy mają go pod dostatkiem. W Waunakee nie ma buhajów. W 100 proc. korzystają ze sztucznego unasiennienia oraz programu unasienniania WWS (Accelerated Genetics). Farmer korzysta także z programu synchronizacji rui. Są pod nim wszystkie dorosłe krowy. Kojarzenie też odbywa się przy pomocy komputera i programu KGB. Tylko nasady ogona jałówek są malowane kredą i w ten sposób są selekcjonowane do zapłodnienia. W stadzie nie ma sezonowości krycia, wycielenia trwają przez cały rok. Trzy razy do roku odbywa się bonitacja stada. W swoim stadzie używam buhajów Doug, Potter i Matison – mówi Jerry. Od 8 lat jestem w programie doboru kojarzeń bydła – dodaje – program wypala mi w dziesiątkę. Mam sztuki o coraz lepszych nogach i wymionach, poprawia się kondycja i zdrowotność stada – kontynuuje farmer.

Jerry Maier poleca europejskim rolnikom sprawdzone metody kojarzeń. On wprawdzie nie rozwiąże waszych kłopotów w ciągu jednej nocy, ale po dwóch, trzech latach, będą widoczne efekty – podkreśla.
Wiem, że nie jest łatwo funkcjonować w trudnych ekonomicznie warunkach – mówi. Sam oszczędzam na czym mogę i tnę koszty. Nawet przez pewien czas nie sięgam po nasienie typowych buhajów w takiej ilości jak kiedyś, ale nie wolno zapominać, że oszczędzanie na genetyce może być niebezpieczne. Wierzę, że sytuacja ekonomiczna producentów mleka się zmieni, widać to już po delikatnie zwyżkujących cenach mleka – mówi Maier.

MOCNE KROWY
Ciągły postęp genetyczny to cel nadrzędny dla farmerów.
Moim celem jest uzyskanie jeszcze lepszego zwierzęcia i głupotą by było, gdybym nie korzystał z możliwości jakie daje mi genomica – powiedział z kolei Gary Genz, zarządca Abel Dairy Farm w stanie Wisconsin. Poprawiając potencjał genetyczny stada poprawiam produkcję mleka i pokrój zwierząt. Mają one lepsze nogi i racice – dodaje farmer. 

Każde stado krów posiada swój własny opis potencjału genetycznego. Przez odpowiedni dobór buhajów hodowcy są w stanie jak najszybciej to możliwe poprawić wartość hodowlaną bydła. Na farmie Abel Dairy stado jest wyrównane, gdyż jednym z celów hodowlanych jest wyrostowość. Zwraca się tutaj także uwagę na nogi i racice. Krowy poruszają się po cementowej podłodze potrzębują mocnych kończyn – ucina Gary. Oczekuje on, że budowa krowy udźwignie produkcję mleka rzędu 70 kg dziennie.

Genz używa do kojarzeń programu komputerowego. Na farmie jedna i ta sama osoba jest odpowiedzialna zarówno za inseminację i wykrywanie rui. Tutaj także odbywa się ona przy pomocy systemu synchronizacji. W dniu zero podaje się krowie GNRH. Po siedmiu dniach gdy jest już wykształcone ciałko żółte zwierze dostaje prostoglandyne, a po 48 godzinach ponownie GNRH. Po 12 godzinach po podaniu drugiej iniekcji GNRH następuje inseminacja, lecz nie później niź do 18 godzin po podaniu drugiego GNRH. Nie wszystkie porcje nasienia wykorzystywane w gospodarstwie są seksowane. Od dwóch lat mocno go używamy, a rezultaty są bardzo pozytywne – mówi Gary. Teraz w stadzie średnio rodzi się 72 proc. cieliczek, resztę stanowią buhajki. Więcej rodzących się jałówek daje hodowcy komfort i elastyczność podczas remontu stada. Eliminuje on niepożądane w stadzie cechy, a przeprowadzana przez niego odbudowa stada jest jakościowa. Część jałówek jest sprzedawanych do sąsiednich gospodarstw. 

Genz nadzoruje rozród bydła od 6 lat. Przez ten czas zwiększył on wydajność mleczną pierwiastek o 30 proc. A kto wie, gdzie są ich ukryte możliwości, gdzie one będą za kilka lat – uśmiechając się pyta farmer. W stadzie ma krowy, które dają dziennie ponad 110 kg mleka. W USA dojarnia pracuje przez 21 godzin dziennie. W ciągu doby są trzy ośmiogodzinne zmiany. Na każdej z nich 7 godzin trwa dojenie, a przez godzinę czyszczenie sprzętu udojowego.

HODOWLA OD A DO Z
Z kolei na farmie Vir Clar, gdzie utrzymywanych jest 1400 krów, cielaki są odchowywane. Niegdyś właściciel kupował je. Umieralność cieląt w pierwszym pół roku ich życia wynosi 1 proc.
Zaraz po urodzeniu, na ogony cieląt zakładana jest gumka, która nie dopuszcza krwi do ogona i ten odpada. W zasadzie w całym USA nie spotka się krowy z ogonem.

Średnio krowa jest trzymana od 3,5 do 4 laktacji, choć nie są rzadkością i takie, które mają 8 – 9 lat.
Dojone mleko trafia za pośrednictwem specjalnego schładzalnika, który pompuje je ze stałą prędkością i pod stałym ciśnieniem, bezpośrednio do mlekowozu. Mleczarnie w USA są prywatne. Podstawiają one codziennie do gospodarstwa samochody na mleko. Nie są one własnością rolników. Od razu po doju mleko jest schładzane. Jego temperatura wynosi od 1,5 do 2 st. Celsjusza. Po 12 godzinach jest odbierane przez mleczarnię.

Także na tej farmie termin inseminacji wynika z synchronizacji rui. Jeżeli krowa jest o bogatym rodowodzie i jest dużej wartości to zabieg sztucznego unasienniania jest przeprowadzany do skutku. Natomiast, jeżeli krowa nie jest „czempionką” to nieskuteczną inseminację przeprowadza się 3 – 4 razy, a potem stado „czyści” buhaj. Rolnik utrzymuje do tego celu trzy buhaje. Średnio w gospodarstwie zużywa się 2,8 porcji nasienia na jedno zapłodnienie.

Pierwiastki są inseminowane w wieku 13 – 14 miesięcy. Hodowca pilnuje, żeby ich waga nie była niższa niż 1400 funtów. Jeśli urodzi się byczek, przebywa on farmie do wagi 250 funtów i po odsadzeniu go od mleka matki jest sprzedawany.
Nasienie do pokrycia krów rolnik wybiera z pierwszej setki buhajów Accelerated Genetics. Tak jak inni rolnicy kładzie nacisk na cechy zdrowotne, długowieczność oraz niski indeks komórek somatycznych. Przy kolejnych pokryciach bydła planuje także zwracać uwagę na indeks płodności przyszłych córek. Na Vir Clar chcą krów nie za wysokich. Upadki dorosłych zwierząt sięgają tutaj do 5 proc. Dwadzieścia jeden dni przed wycieleniem krowa dostaję w TMR więcej białka.

Gary Boyke przykłada dużą wagę do zdrowotności krów. Codziennie drukowany jest kilka razy raport z systemu komputerowego dojarni, który opisuje przewodnictwo elektryczne mleka. Pod tym kątem eliminuje się ze wspólnego doju sztuki podpadające pod mastitis. Na 24 godziny przed wystąpieniem choroby, hodowca z dużą precyzję może wskazać te krowy, które zachorują. Chore bydło jest izolowane od reszty stada. Każda z krów jest wykalibrowana właśnie pod względem przewodnictwa. Ilość komórek somatycznych w mleku nie powinna być większa, niż 240 tys. Najbardziej pożądanym mlekiem przez mleczarnie jest to o zawartości białka na poziomie 3,1 proc., a tłuszczu – 3,75 proc.

Żywienie bydła oparte jest na kukurydzy. Zwierzęta dostają sianokiszonkę z lucerny, kiszonkę z kukurydzy, nasiona bawełny oraz śrutę rzepakową. Farmerzy dodają także kiszonkę ze słodkiej kukurydzy. Jej resztki są zakiszane, a pochodzą one z odpadów produkcyjnych z kukurydzy konsumpcyjnej dla ludzi.

Amerykanie mają łatwiejszy dostęp do leków dla zwierząt. Przepisy dają im możliwość swobodnego zakupu antybiotyków i innych preparatów. Może je dozować zwierzętom główny hodowca stada. Lekarz weterynarii przyjeżdża na farmę raz w tygodniu. Bada wtedy ultrasonografem i sprawdza zacielone bydło. Poza tym jest wzywany na farmę tylko w alarmowych sytuacjach.

W zasadzie standardy w hodowli panujące w USA nie różnią od naszych polskich. U nas coraz chętniej rolnicy korzystają z komputerowego kojarzenia buhaja dla przyszłej matki. U nas także w żywieniu dominuje kiszonka z kukurydzy. Jest jednak podstawowa różnica. Nie ma różnic w utrzymaniu bydła. U nas, co może dziwić obory są trwalsze i widać po nich, że ich postawienie pochłonęło więcej pieniędzy niż w USA. W Polsce rolnicy niechętnie w porównaniu do amerykańskich farmerów, sięgają po seksowane nasienie. Za oceanem na dużych, produkcyjnych farmach, jest ono podawane w 70 – 80 proc. Nieznaczny ułamek stanowi nasienie konwencjonalne.

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)

BRAK KOMENTARZY

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.224.235.183
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!