Na wysoką produkcję mleka składa się wiele elementów, zarówno czynniki genetyczne jak i środowiskowe. Jednym z takich czynników, zapewniającym optymalną produkcję są cykliczne ciąże. Przedłużające się laktacje, pod koniec których krzywa laktacji nieuchronnie zbliża się do zera w momencie zasuszenia, drastycznie zaniżają wydajność w stadzie.

                           

O dobrych wynikach w rozrodzie można mówić, kiedy od krowy uzyskujemy jedno cielę rocznie. W innym wypadku mamy do czynienia ze spadkiem opłacalności produkcji mleka, co niekorzystnie odbija się na budżecie gospodarstwa.

Niestety jednak wysoka wydajność, na której nam zależy, rujnuje w mniejszym lub większym stopniu rozród. Ciche ruje lub ich brak, częste trudności z określeniem optymalnego terminu krycia, to problemy z jakimi na co dzień borykają się hodowcy.

W związku z powyższymi problemami hodowcy poszukują często alternatywy dla inseminacji. Ratunkiem może okazać się krycie naturalne z wykorzystaniem własnego buhaja.

Decyzja taka powinna być starannie przemyślana, gdyż istnieją także ujemne strony takiej praktyki. Przede wszystkim nieznana jest wartość hodowlana takiego buhaja, gdyż jego nasienie nie było poddawane ocenie. Przy wykorzystaniu tylko jednego buhaja w stadzie może niebezpiecznie wzrosnąć współczynnik inbredu. Buhaj taki może również przenosić pewne choroby lub wady genetyczne.

Każdy hodowca samodzielnie musi podjąć decyzję dotyczącą sposobu unasienniania w swoim stadzie. Wykorzystanie krycia naturalnego nie powinno dominować, a stanowić jedynie „ostatnią deskę ratunku” w przypadku krów, u których inseminacja nie przynosi efektów. Podobał się artykuł? Podziel się!