Oprócz protestów oraz spotkań z ministrem Sawickim, odbywają się także konferencje dotyczące rynku mleka. Jedna z nich miała miejsce w izbie wyższej Parlamentu, gdzie głos w imieniu hodowców bydła mlecznego i producentów mleka zabierał Krzysztof Banach, wiceprezydent PFHBiPM. - czytamy na stronie Federacji, na której dostępne jest nagranie wypowiedzi Banacha.

Krzysztof Banach wyjaśniał swoją obecność, na panelu dyskusyjnym:

- Także czuję się zobowiązany i zechcę się podzielić kilkoma spostrzeżeniami w sprawie sytuacji na rynku mleka. Bo za eksperta się nie uważam bo, jak słyszę tu wszystkich ekspertów, to punkt widzenia od punktu siedzenia, każdy prezentuje państwu. Ja powiem, że produkuje 2 mln l mleka. Wiem jak to trzeba robić i wiem co się dzieje teraz w gospodarstwach. Sielanka się skończyła.

Banach przypomniał o działaniach Federacji, mających na celu poprawę sytuacji rolników:

- Trzy tygodnie temu, na komisji rolnictwa zaproponowałem w imieniu Federacji 30 gr. ekwiwalentu do kwoty za ostatni rok, do każdego kg. wyprodukowanego mleka.

Wiceprezydent PFHBiPM, porównywał 'miękkie lądowania' w Polsce oraz we Francji i Niemczech:

- W tym 'miękkim lądowaniu', nic nowego nie ma i w ogóle nie nadaje się na polską sytuację produkcji i rynku mleka, bo mamy spółdzielnie. To jest takie mydlenie oczu producentów. Chcę powiedzieć, że rządy - niemiecki i francuski nic nie mówią o 'miękkim lądowaniu', ale producenci dostają ponad 3 Eurocenty od 2012 r. do każdego kilograma. I nikt o niczym nie mówi.

30 gr. dopłaty do kilograma kwoty, bierze się właśnie z dopłaty jaką dostają nasi zachodni sąsiedzi. Banach mówił również, o tym jak ta gratyfikacja, może zapobiec upadkom polskich gospodarstw:

- U nas mówmy o 30 gr., które jeśli chcemy żeby nie poupadały gospodarstwa, małe też mają problem, ale szanowni państwo to duże się rozwalą i będą się producenci mleka wieszać jeszcze. Bo mają potężne kredyty i nie produkują dlatego żeby dostać jakąś maszynę jak to trzeba było za komuny robić przydział, tylko dlatego żeby się utrzymać na lustrze wody, bo źle się dzieje.

- Czas na dyskusję się skończył. Trzeba działać. Jeżeli rząd w tym temacie nic nie zrobi, to nasze mleczarstwo, które jest najlepsze w Polsce jak tu słyszę, i rzeczywiście jest tak. Gospodarstwa są piękne, ale nikt nie dodaje, że są tak strasznie zadłużone. Powiedzmy sobie - chcieliśmy dorównać Unii i dorównaliśmy, ale kosztem wielkich kredytów, które musimy spłacać. - mówił pod koniec swojej wypowiedzi, Wiceprezydent PFHBiPM.

Polska Federacja jeszcze w ub.r. zorganizowała protest, który odbył się 27 listopada. "Mleczna pikieta" zmusiła Marka Sawickiego do podjęcia rozmów i działań w sprawie producnetów mleka. Od tamtej pory z częstotliwością co dwa tygodnie zespół w którego skład wchodzą przedstawiciele PFHBiPM, a także KZSM próbuje wypracować najlepsze rozwiązania dla hodowców bydła mlecznego. Kolejne spotkanie w ministerstwie rolnictwa zaplanowane jest na 16 lutego br.

Podobał się artykuł? Podziel się!