Dobra koniunktura na rynku mleka powinna być okresem do poszukiwania rozwiązań mających na celu ograniczenie kosztów produkcji, gdyż nie jest to stały okres, a pewnego dnia sytuacja może się całkowicie odwrócić. W produkcji zwierzęcej największą część kosztów stanowi żywienie, w przypadku krów mlecznych jest to ok. 50 proc. wszystkich kosztów, wliczając koszty żywienia młodzieży hodowlanej koszty te wzrastają do ok. 75 proc.

W żywieniu krów mlecznych, tych wysoko wydajnych najtrudniej jest pokryć ich potrzeby energetyczne. Jednak to komponenty białkowe są najdroższe – i właśnie tu należy szukać oszczędności – tłumaczy dr Zbigniew Lach z OHZ Osięciny.

Niezmiennie od wydajności krów stałe pozostają potrzeby tych zwierząt i tak  krowa potrzebuje 48 g białka do produkcji 1 kilograma mleka. Jednak tempo wzrostu wydajności mlecznej krów nie jest na tym samym poziomie co wzrost pobrania suchej masy paszy. Przez tą zależność powstają większe norzyce, w które należy się wpasować, podnosząc jednocześnie koncentrację składników pokarmowych w dawce (białka i energii).

W żywieniu wysoko wydajnych krów mlecznych udział pasz treściwych w suchej masie dawki często jest bardzo wysoki. Dodatek pasz białkowych zawierających białko chronione – by pass (ilość tego rodzaju białka w dawce powinna wynosić ok. 40 proc.) może zastąpić część innych komponentów białkowych (poekstrakcyjne śruty rzepakowa i sojowa). Przez to możemy w rezultacie uzyskać niższą potrzebę suplementacji dawki w drogie pasze treściwe – w to miejsce zastępując je paszą objętościową.

Takie działanie pozwoli jednocześnie na ograniczenie kosztów żywienia krów mlecznych oraz na poprawę ich zdrowotności. Ponieważ dodatek pasz objętościowych to więcej włókna efektywnego fizycznie i lepsze ślinienie, czyli naturalne buforowanie treści żwacza.

Przypadek komponentów białkowych w żywieniu krów mlecznych jest typowym, gdzie hodowcy nie powinni się kierować ceną jednostkową za kilogram białka – bo czasem droższy komponent dawki może oznaczać w rezultacie tańsze żywienie – mówi dr Lach.