Rasa Białogrzbieta, jak możemy przeczytać w opracowaniach z epoki, w XIX w., była szeroko rozpowszechniona na wchód od Wisły. W okresie między wojennym, rasa ta stonowała mniej niż 10 proc. pogłowia krów. Profesor Jan Pająk w swoim podręczniku „Zarys chowu bydła”, wydanym w latach 60-tych, twierdzi że bydło tej rasy można jeszcze spotkać we wschodnich i południowych rejonach Polski. Od lat 70-tych bydło Białogrzbiete uznawano za wymarłe.

Od lat 90-tych, Katedra Hodowli Bydła, na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie, była koordynatorem, restytucji starej rasy bydła białogrzbietego. Prace prowadzone były pod kierunkiem prof. dr hab. Zygmunta Litwińczuka. Uwieńczeniem sukcesu było otwarcie przez Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, w 2003 roku, ksiąg hodowlanych dla rasy Białogrzbietej.

Krowy rasy Białogrzbietej, wpisano na światową listę ras podlegających ochronie zasobów genetycznych, przez co hodowcy utrzymujący zwierzęta tej rasy, otrzymują dopłaty z pakietu ochrony zasobów genetycznych zwierząt. Białogrzbiete są hodowane przez rolników głównie z powodu ich długowieczności, zdrowotności, łatwego zacielania oraz dofinansowania.

Dla niektórych hodowców, Białogrzbiete, to nie dodatek do hodowli lub innej działalności rolniczej, ale główny trzon produkcji. Jednym z nich jest Wojciech Makarewicz, który utrzymuje 27 krów tej rasy. Jego stado, miało najwyższą wydajność,  za rok 2013. Średnia wydajność mleczna, w stadzie Pana Makarewicza wyniosła 5979 kg mleka o parametrach 3,91 proc. tłuszczu ora 3,4 białka. Okres między wycieleniowy, średnio trwał 375 dni. Pokazuje to potencjał krów tej rasy. Zdarzają się w Polsce, nawet sztuki dające ponad 8 tys. kg mleka. Dlatego niektórzy rolnicy powracają do hodowli Białogrzbietych.

Nie można zapominać o tym że jest to rasa użytkowana dwukierunkowo. Jak mówią hodowcy, buhajki tej rasy dobrze się opasają, więc nie ma problemu ze sprzedażą młodych byczków.