Błędy występujące w oborze mogą powstać na etapie projektowania, wykonania lub eksploatacji. Dlatego już przed podjęciem decyzji o budowie nowej obory hodowca powinien dokładnie przeanalizować swoje możliwości finansowe. Aby, czy to na etapie projektowania czy wykonania nie czynić „oszczędności”, które pogorszą dobrostan zwierząt przez co zwiększą się problemy  zdrowotne, spadnie wydajność mleka a efektem końcowym tych „oszczędności” będzie pogorszenie wyników ekonomicznych produkcji mleka. Rzadko, ale spotyka się „udogodnienia”, które oprócz niepotrzebnie poniesionych kosztów powodują dyskomfort krowy lub cielęcia.

Jak mówił na ostatniej Zimowej Szkole Hodowców Bydła w Zakopanem dr hab. inż. Lech Nawrocki, prof. z Politechniki Opolskiej generalnie oceniając zastosowane rozwiązania techniczne, technologiczne i konstrukcyjne obór XXI wieku dla krów wysokomlecznych spełniają one wymagania związane ze zwiększonymi potrzebami bytowymi krów jednak nie bez zastrzeżeń.

Profesor w ostatnich kilku latach przebadał kilkadziesiąt nowych obór w woj. wielopolskim i opolskim i stwierdził szereg nieprawidłowości dotyczących przede wszystkim wyposażenia, eksploatacji urządzeń i organizacji pracy.

Szereg uwag dotyczyła rozwiązań zastosowanych w legowiskach. W kilku przypadkach ostatnie legowisko w rzędzie nie było zakończone litą przegrodą, powodowało to unikanie przez krowy ostatniego legowiska, a w przypadku braku innego wolnego legowiska, zwierzę z konieczności korzystało z niego, ale odczuwało dyskomfort leżenia i odpoczynku.

W jednej oborze zaobserwowano zbyt małą przestrzeń między głową a ścianą w legowiskach przyściennych co utrudniało wygodne kładzenie się i wstawanie. Korowy wręcz leżały cały czas z przekręconą na bok głową, gdyż bliski widok ściany nie był dla nich komfortowy. Zupełnie niezrozumiałym rozwiązaniem spotkanym w innej oborze było przegrodzenie płytą legowisk naprzeciwległych.  Utrudniało to wykonanie „kołyski” przy wstawaniu. Do tego, pewnie w sposób nieświadomy ograniczono krowom przestrzeń. Krowa podobnie jak człowiek lubi patrzeć, mieć przestrzeń. Jak obrazowo porównał Nawrocki, my idąc do restauracji nie wybieramy miejsca z widokiem na ścianę tylko na salę. Do tego jeszcze można dodać niepotrzebny koszt zakupu i montażu płyt. W kilku przypadkach, w oborach boksowych nie było podestu legowiskowego tylko drewniane belki oddzielające legowisko od korytarza gnojowego. Zwierzęta ocierały kończyny, dochodziło do powstawania guzów.

Co ciekawe, w żadnej obserwowanej oborze nie stosowano na legowiskach środków dezynfekcyjno- osuszających! Z kolei w oborach uwięziowych legowiska często były wąskie i zbyt krótkie. Skutek- zabrudzone odchodami wymiona. Raczej problemy z mastitis w tych warunkach nie mogą dziwić.

Innym poważnym błędem -  ale jak się okazuje nie dla części hodowców – było celowe stałe  zasłanianie zimą otworów wlotowych powietrza balotami ze słomy lub kurtynami pomimo dodatnich temperatur. Powodowało to wzrost wilgotności i stężenia szkodliwych gazów. Ponadto znaczna część obór nie posiadała mieszaczy powietrza i w żadnej nie było klimatyzacji chociażby w postaci wymienników gruntowych. Doprowadzało to latem do utrzymywania się zbyt wysokiej temperatury, której jak wiadomo krowy nie tolerują, odbijało się to z pewnością negatywnie na wydajności.

Poidła korytowe w większości przypadków były bez odbojników i nie były umieszczone na podeście. W wyniku tego dochodziło do ciągłego zabrudzania wody odchodami. Umieszczenie poidła na podeście to niewielki koszt a skutecznie zabezpiecza przed zanieczyszczaniem poidła odchodami. Dlatego, że krowa nie potrafi cofając się wejść na stopień.

Stan posadzek przy poidłach w kilku przypadkach pozostawiał wiele do życzenia. Złe wyprofilowanie posadzki (brak nachylenia) powodowało powstawanie płynnych zastoisk nieczystości przy poidle. Krowa pijąc wodę stała w kałuży narażając racice na zabrudzenie, rozmiękczenie i infekcję.

Nie we wszystkich oborach były baseny do mycia i dezynfekcji racic. A tylko w dwóch przypadkach były oddzielne do mycia i dezynfekcji! Z kolei w tych oborach, w których były,  okazało się, że często były zbyt krótkie- nie wystarczające do przeprowadzenia prawidłowego zabiegu (powinny mieć co najmniej 2,5 m). Podobnie w większości gospodarstw nie stosowano mat dezynfekcyjnych, ani przy wjeździe na posesję ani przed wejściem do obory. W ten sposób otwierano „bramę” dla chorób zakaźnych.

Nagminne jest wykorzystywanie starej obory jako porodówki. Oddzielanie (przenoszenie do innego budynku) krów na kilka dni, naraża je na niepotrzebny dodatkowy stres. Dużym błędem w odchowie cieląt odnotowanym w kilkunastu oborach było stosowanie litych przegród uniemożliwiających cielętom jakże potrzebny kontakt wzrokowy między sobą.

Z przytoczonych błędów w stosowanych rozwiązaniach czy to organizacyjnych czy też eksploatacyjnych w oborach, większość niestety odbija się wzrostem zachorowań i spadkiem wydajności. Czasami poprawa warunków bytowych nie wymaga poniesienia wielkich kosztów lub wręcz jest bezkosztowa. Wydanie kilkuset złotych na podest pod poidło i odbojnik z pewnością jest tańsze niż wizyty lekarza weterynarii. Dłuższe legowiska, to mniejszy problem z mastitis czyli mniej wizyt lekarza, mniejsze brakowanie krów itp.  "Lepiej zapobiegać niż leczyć” -  znane powiedzenie. Należy dodać, że nie tylko lepiej ale i w ostatecznym rozrachunku taniej.

Podobał się artykuł? Podziel się!