Zwolenników podawania różnego rodzaju składników mineralnych w postaci bolusów przybywa na całym świecie. Jednak całkowite zastąpienie dodatków mineralno-witaminowych w dawce pokarmowej bolusem nie spotkało się z tak wielkim zainteresowaniem hodowców bydła co bolusy specjalistyczne, np. z dużą zawartością wapnia (część uwalniana w ciągu kilkudziesięciu minut po aplikacji, a część w następnych dniach).

Celowo wspominam o wapniu, ponieważ jest to makroelement, którego znaczenie w żywieniu wysoko produkcyjnych krów mlecznych jest bardzo duże. Wysoka produkcja mleka wymaga znacznych ilości wapnia w dawce pokarmowej, które w ostatnich latach zostały w dużej mierze wzbogacone o kiszonkę z kukurydzy – co jest oczywiste, ponieważ trudno sobie wyobrazić sprostanie potrzebom energetycznym krów mlecznych bez jej udziału. Pasza ta jest jednak uboga w wapń. Dodatkowym aspektem suplementacji dawki w wapń jest pojawiające się po porodzie schorzenie zwane porażeniem poporodowym, które jest związane z niską podażą wapnia w dawce laktacyjnej (często jest to również związane z wysokim udziałem wapnia w dawkach dla krów zasuszonych).

W obawie przez zaleganiem poporodowym hodowcy często sięgają po wapń w płynie – celem uzupełnienia jego niedoboru w dawce. Jest to metoda jak najbardziej prawidłowa, lecz jak tłumaczy hodowca z Lubelszczyzny może nieść za sobą pewne zagrożenia.

- Jestem zwolennikiem metody próby tego co podaję swoim krowom. O ile z glikolem propylenowym problemu nie ma (bo jest słodki) tak z wapniem problem jest niemały. Wystarczy spróbować „na język” co podajemy krowie – wapń jest wręcz palący, nawet przy małej próbie dla człowieka. Jak się zatem dziwić zwierzęciu, że niechętnie go pobiera w postaci wlewki? Niestety często można spotkać podawanie wapnia w tej formie „na siłę” – tłumaczy hodowca z Lubelszczyzny.

- Od pewnego już czasu podaję krowom, które tego wymagają po porodzie, wapń w postaci bolusów. Jest to według mnie metoda zdecydowanie bezpieczniejsza dla zwierzęcia. Nieraz słyszałem i niestety przekonałem się na własnej skórze, że w przypadku podawania wapnia w postaci wlewki „zalewano” krowy, które padały w ciągu kilku następnych godzin. W przypadku bolusów wapniowych tego ryzyka nie ma i jak dotychczas ta metoda się sprawdziła – dodaje hodowca.

Podobał się artykuł? Podziel się!