- Jesteśmy dumni z walorów smakowych brytyjskiej i irlandzkiej wołowiny. Nie rozumiemy potrzeby importu mięsa z innych krajów. Nasz surowiec jest przecież dostępny przez cały rok, a poza tym jest świeży- zaznacza wyraźnie poddenerwowany John Hoskins, były szef Narodowego Stowarzyszenia Wołowiny. 

Słowo świeżość jest tu kluczowe, a przedstawiciele branży mięsnej szczególnie wyraźnie chcieli je zaakcentować. Hodowcy mają poważne wątpliwości, czy mięso, które pokonało 7200 mil może faktycznie być pierwszej świeżości. Dlatego zlecili zbadanie próbek w 6 supermarketach.

Choć bez wątpienia mięso argentyńskie ma swoją renomę na całym świecie, to według brytyjskich hodowców, decyzja supermarketu o poszerzeniu gamy produktów mięsnych o konkurencję, jest trudne do wytłumaczenia. -  Decyzja Tesco jest całkowicie sprzedzna z preferencjami brytyjskich konsumentów - uważa wiceprzewodniczący NFU Cymru John Davies i kontynuuje - Przecież wszystkie badania opinii publicznej i fakty, takie jak choćby Brexit, świadczą o tym, że zmierzamy do krótszych łańcuchów dostawy, a nie odwrotnie. Uważam, że postępowanie Tesco jest nie do przyjęcia.

Jednak z czysto ekonomicznego punktu widzenia, postępowanie supermarketu ma swoją logikę. Przywóz wołowiny południowoamerykańskiej jest bardzo konkurencyjne, mimo że  podlega taryfom celnym UE w wysokości 20% i więcej.

Według AHDB Beef and Lamb import argentyńskiej wołowiny w całkowitym udziale tego mięsa w Wielkiej Brytanii wyniósł zaledwie 0,13 proc. w 2016 r. Jednak bardzo szybko idzie on w górę. Według danych za luty 2017 rok brytyjski import argentyńskiej wołowiny wzrósł o 37 proc. w porównaniu do tego samego okresu z zeszłego roku. Sprowadzane było głównie świeże, schłodzone mięso bez kości.

Suchej nitki na władzach supermarketu nie zostawiają farmerzy.

-  Tesco w pierwszej kolejności powinno wspierać brytyjskiego rolnika, proponując mu korzystną ofertę za nasze krajowy surowiec - uważa Steve Hoskins

W odpowiedzi rzecznik prasowy Tesco stara się uspokoić farmerów: - Zawsze staramy się badać nowe trendy żywnościowe, oferując nowe produkty, a tym samym smaki dla naszych klientów. Dodam jeszcze, że nasza próba prowadzona jest  w bardzo ograniczonym zakresie.

W najbliższym czasie przekonamy się, czy presja brytyjskich hodowców wpłynie na politykę supermarketu.

Podobał się artykuł? Podziel się!