Inseminacja jest prostym zabiegiem i wielu hodowców wykonuje go we własnym zakresie, ze względu na fakt oszczędności oraz wykonania zabiegu we właściwym czasie. Należy do nich Pan Adam Paczóski. Czy zabieg wykonam sam czy zrobi to ktoś z zewnątrz to i tak muszę być przy inseminacji, a do tego jak wykonuję go we własnym zakresie mam możliwość doboru buhaja, bez obaw że inseminator nie będzie posiadał nasienia jakiego ja potrzebuje – opowiada hodowca.

Nie zatrudniając nikogo inseminuję stado 150 krów, jednak zabieg inseminacji u jałówek wykonuję sporadycznie – jak po prostu widzę ruję, resztę roboty zostawiam buhajowi – dodaje Paczóski.

Innym rozwiązaniem jest całkowita eliminacja inseminacji ze stada, a w jej miejsce wprowadzenia buhaja. Z takiego rozwiązania korzysta od wielu lat Sylwester Jaszczołt, który buhaje do swojego stada 200 krów mlecznych wprowadza z zakupu na niemieckich aukcjach zwierząt.

Zakup buhaja na aukcji to wydatek rzędu 1500 euro. Do tego dostaję pełną dokumentację oraz certyfikaty zdrowotności. Buhaje użytkowane są w stadzie do momentu aż osiągają zbyt dużą masę do krycia oraz stwarzają realne zagrożenie dla obsługi i oczywiście nie kryją własnego potomstwa. Przy obecnych cenach żywca wołowego dochód uzyskany ze sprzedaży starego buhaja w pełni pokrywa koszt zakupu nowego – tłumaczy Jaszczołt.

Warto dodać fakt, iż w obu stadach krowy utrzymywane są wolnostanowiskowo, a wydajności mleczne kształtują się na średnim poziomie powyżej 8500 kilogramów mleka dostarczonego do skupu od krowy rocznie.