Hodowla bydła w Polsce osiągnęła już taki poziom, że po raz pierwszy została przeprowadzona ocena wartości użytkowej i hodowlanej młodych buhajów.

Dr. Choroszy podkreśla, że Instytut realizuje projekt na podstawie umowy z Polskim Związkiem Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego z dnia 2 lipca 2007 r. W Instytucie opracowano i wdrożono do praktyki hodowlanej metodę oceny wartości użytkowej buhajów ras mięsnych na podstawie ich oceny osobniczej. Wyniki oceny tych buhajów za rok 2007 zostały już opublikowane.

Zgodnie z ustawą hodowlaną z dnia 29 czerwca 2007 r. w sztucznym unasienianiu wykorzystuje się reproduktory ocenione m. in. na podstawie wyniku oceny własnych cech użytkowych, ich rozwoju osobniczego i poddane ocenie wartości hodowlanej.

Ocena nie jest sprawą prostą – przyznaje prof. Henryk Jasiorowski – inicjator hodowli bydła mięsnego w Polsce. Mamy w kraju kilka ras, niedużo zwierząt i trzeba je zakwalifikować, ustawić w klasyfikacji, żeby hodowcy mieli możliwość wyboru i oceny. Ocena to dobry przykład współpracy nauki z praktyką.

Wyniki są wiarygodne, jeśli chodzi o wartość użytkową szczególnie. Wszystkie zwierzęta są zarejestrowane w księgach.

W Polsce utrzymuje się ok. 20 tys. sztuk bydła mięsnego. Oceną zostało objętych kilkadziesiąt buhajów, reproduktorów. Ważeniu, obliczaniu przyrostu, umięśnieniu, pokroju podlegają wszystkie zwierzęta zapisane do ksiąg.

Z oceny mogą korzystać nie tylko rolnicy, ale także zakłady unasieniania. Mogą kupować od hodowców buhaje, które są ocenione. Hodowcy mogą otrzymywać dobre ceny, bo zakłady unasieniania płacą dobrze – dodaje Jasiorowski. Wprawdzie w rozrodzie bydła mięsnego dominuje krycie naturalne, ale najlepsze sztuki powinno się unasieniać.

Polska hodowla bydła mięsnego dorównuje już przeciętnej hodowli bydła w krajach, które przodują.

Osiągane tempo wzrostu buhajów (1300 – 1400 gramów dziennie od urodzenia do 1,5 roku) ich umięśnienie, pokrój, budowa i sylwetka są na wysokim poziomie.

W prowadzonej ocenie można doszukać się aspektów konsumenckich. Dobre bydło ma odpowiednie oko polędwicy.

Największym kłopotem dla rolników jest opłacalność produkcji wołowiny. Prof. Jasiorowski na takie pytanie przyznaje, że produkcja żywca wołowego jest na granicy opłacalności. Za kg żywca wołowego z bydła mięsnego zakłady płacą ok. 5 zł/kg. Ceny zwierząt są różne, za jałówkę cielną hodowca może otrzymać 5-6 tys., sprzedając buhaja do hodowli można uzyskać nawet kilkanaście tysięcy.

W Polsce w dalszym ciągu nie ma tradycji jedzenia wołowiny kulinarnej. Spożycie ciągle spada, obecnie wynosi ok. 3,5 kg na głowę.

Opłacalność produkcji poprawia popyt na materiał hodowlany. Dlatego hodowcy powinni się rejestrować w związku. Rasy mięsne powinny być krzyżowane między sobą, wykorzystujemy zjawisko heterozji. Nigdy nie sprzeda się całości zwierząt do dalszej hodowli.

W Instytucie Zootechniki w Balicach ocenę nadzoruje dr Zenon Choroszy. Farmer.pl w dziale artykułów zamieszcza obszerną rozmowę z naukowcem.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!