Andrzej Butra reprezentował Marka Sawickiego podczas walnego zjazdu Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka.

Zjazd sprawozdawczo - wyborczy to duże wydarzenie dla rolników. Federacja nie tylko prowadzi księgi hodowlane, ale przede wszystkim dba o rozwój polskiej hodowli.

Butra mógł się spodziewać, że delegaci Federacji po raz kolejny przedstawią swoje stanowisko w sprawie prywatyzacji spółek inseminacyjnych.
Rozwój hodowli bydła mlecznego może zagwarantować tylko pakiet kontrolny w rękach hodowców - tak w skrócie można przedstawić stanowisko rolników zajmujących się hodowlą bydła mlecznego.

Tymczasem, na akcje prywatyzowanych spółek zapisali się przede wszystkim ich pracownicy, a także nikomu, bliżej nie znane podmioty, które występują w imieniu rolników.
Rolnicy nie raz ostrzegali skarb państwa, że przyjęta procedura prywatyzacji SHiUZ, daje możliwość reprezentacji rolników, tym, którzy nie mają żadnego interesu w rozwoju hodowli bydła. Podobne sytuacje obserwowaliśmy w przeszłości, gdy pakiety pracownicze akcji, prywatyzowanych cukrowni, były odkupowane za bezcen przez podmioty zagraniczne. W ich imieniu występowały polskie firmy.

Skarb państwa chciał zabezpieczyć interesy rolników i zapisał wprawdzie, że kupionych akcji nie można zbyć przez pewien okres, ale jest to tylko odłożenie w czasie kłopotów, z którymi można zetknąć się już dziś.

Telewizyjny Agrobiznes informował o spekulacjach przy zakupie akcji Małopolskiego Centrum Biotechniki w Krasnym. Niektórzy hodowcy bydła mlecznego, którzy byli uprawnieni do zakupu akcji stacji hodowli podpisywali akty notarialne na sprzedaż swoich udziałów.

Wg. Leszka Hądzlika była możliwość przeprowadzenia poprawnej prywatyzacji, przez aktywne włączenie do niej spółdzielni hodowców zwierząt gospodarskich, które zostały w tym celu założone przez związki hodowców bydła mlecznego, mięsnego i trzody chlewnej.

Ministerstwo Skarbu Państwa od dwóch miesięcy nie odpowiada na pytania związane z prywatyzacją.
Większość akcji prywatyzowanych spółek ma trafić w ręce ich pracowników. Z zapisów na zakup udziałów wynika, że rolnicy nie będą mieli żadnego wpływu na zarządzanie spółkami inseminacyjnymi, czy to w sposób bezpośredni, czy też przez swoje organizacje branżowe.

Podobał się artykuł? Podziel się!