Duże nadzieje pokładano w Chinach, jako importerze produktów mleczarskich. Wygląda jednak na to, że obierają one nieco inną drogę, zamiast wzrostu importu, wzrost produkcji. Według analiz ekspertów, Państwo Środka w 2016 r. może zostać największym producentem pełnego mleka w proszku z wynikiem 1,5 mln ton, zaraz po Nowej Zelandii z produkcją 1,375 mln ton.

Oczekuje się, że produkcja mleka w 2015 r. osiągnie wartość 37,25 mln ton, co dorówna produkcji w roku poprzednim. Jednak w roku 2016 zakładany jest wzrost produkcji białego surowca do 38 mln ton, co wynikać będzie ze wzrostu pogłowia krów o 100 tys. sztuk.

Wzrost produkcji wynika również z poprawy genetyki dzięki importowanym zwierzętom, które Chiny sprowadzają głównie z Australii. Import bydła ze Stanów Zjednoczonych został zablokowany w 2003 r. po wykryciu BSE u krowy w stanie Waszyngton.

Ceny mleka w Chinach również zaliczyły spadki, obecnie wypłacane rolnikom stawki są o 20 proc. niższe od ich szczytu na początku 2014 r. Prognozuje się w 2016 roku ceny pozostaną na niskim poziomie w wyniku depresji międzynarodowych cen w wyniku wzrostu produkcji mleka w Europie i Nowej Zelandii.

Państwo Środka planuje importować ok. 400 tys. ton pełnego mleka w proszku, co rozczarowuje europejskich eksporterów, gdyż jest to wartość tylko o 50 tys. ton wyższa od przewidywanego importu w 2015 r. i wygląda bardzo mizernie w porównaniu z 671 tys. ton zaimportowanych przez Chiny w 2014 r., podaje portal Dairy Today.