O udział w wystawach hodowlanych podczas 28. Krajowej Wystawy Zwierząt Hodowlanych w Poznaniu zapytaliśmy Mariusza Mellera, głównego hodowcę w Stadninie Koni Dobrzyniewo Sp. z o.o., która uczestniczyła w wystawie z niemałymi sukcesami.

- Wystawy takie jak ta w Poznaniu są bardzo potrzebne, żebyśmy pokazywali wzorce bydła polskiego holsztyńsko – fryzyjskiego w skali całego kraju. Obserwujemy, że poziom na wystawach hodowlanych z roku na rok jest coraz wyższy. Wynika to zarówno z zastosowanej genetyki, jak też z przygotowania zwierząt pod kątem żywieniowym i technicznym przed wystawą. Jako Stadnina Koni Dobrzyniewo Sp. z o.o. zdobyliśmy czempionat w najmłodszej kategorii jałowic 10 – 11 miesięcy, wiceczempionat w trzeciej kategorii jałowic 14-15 miesięcy oraz wiceczempionat w kategorii krów w I laktacji – uważa Mariusz Meler.

Jednak udział w wystawie to nie tylko zbierane laury, ale wieloletnia ciężka praca, pozwalająca na wyprowadzenie i utrzymanie zwierząt w określonych wzorcach. Dodatkowo, rosnący co roku na wystawach poziom prezentowych zwierząt sprawia, że konkurencja na ringu jest coraz silniejsza.

- Należy mieć świadomość, że zwierzęta wystawowe jest to zupełnie inna kategoria niż zwierzęta produkcyjne. Jeśli popatrzymy na buhaje typowo wystawowe, to nie są to buhaje, które prezentują wysoką długowieczność, czy płodność córek, a są to aktualnie bardzo cenione cechy wpływające bezpośrednio na ekonomikę produkcji. Przygotowanie zwierząt do wystawy zaczyna się już od ciąży - od myśli hodowlanej. Następnie już od małej jałóweczki zwierzęta prowadzone są specjalnym programem żywieniowym, aby osiągnąć zamierzone cele. Więc nie wygląda to tak, że „wyjmujemy” zwierzęta z obory i jedziemy na wystawę, ale jest to specjalny, długotrwały program przygotowawczy – podsumowuje hodowca.

Podobał się artykuł? Podziel się!