Ceny mleka jakie obecnie płacone są rolnikom przez większość podmiotów skupujących w naszym kraju, wielu producentom nie wystarczają na pokrycie kosztów związanych z produkcją białego surowca. Część rolników ogranicza produkcję, bądź wręcz z niej rezygnuje, natomiast inna grupa producentów powiększa produkcję, chcąc poprzez dużą ilość sprzedawanego surowca nadrobić niską cenę jednostkową. Zarówno pierwsi jak i drudzy tracą na kryzysie. Rolnicy, którzy muszą wygaszać produkcję zapewne już nie odzyskają części zainwestowanych środków. Z kolei rolnicy powiększający skalę produkcji, tracą ponieważ osiągają podobne albo mniejsze zyski pomimo coraz to większych nakładów.

Podobna sytuacja dotyka producentów mleka na całym świecie. Z doniesień z różnych zakątków globu dowiadujemy się, że rolnicy zajmujący się chowem bydła mlecznego mają coraz większe problemy ze spłatą zobowiązań zaciągniętych na poczet inwestycji. W ciężkiej sytuacji, oprócz naszych producentów, są np. rolnicy w Nowej Zelandii.

Podczas gdy producenci liczą straty, przetwórcy mleka odnotowują zwiększone zyski. Jak informowaliśmy na naszym portalu, nowozelandzka Fonterra podwoiła w pierwszej połowie sezonu 2015/2016 zysk netto. Podobnie i nasi krajowi przetwórcy mogą pochwalić się wzrostem zysków na poziomie kilkunastu proc. Dzieje się to pomimo zmniejszających się przychodów, jednak w odróżnieniu od rolników, przetwórcy mają dużą możliwość ograniczania kosztów. Jak podają eksperci to właśnie niska cena surowca stawia przetwórców w tak dobrej sytuacji.

Na kryzysie próbują zarobić sieci handlowe. Jak ujawniła Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka we współpracy z Krajową Radą Izb Rolniczych, sieci handlowe wykorzystują problemy w zbycie produktów mleczarskich i narzucają przetwórcom różnorakie dodatkowe opłaty, których sumy są często horrendalne. Na liście ujawnionych opłat widnieją premie i bonu z tytułu wielkości sprzedaży oraz różnych akcji prowadzonych przez sklepy.

Jeśli nadal będzie utrzymywała się sytuacja, w której większość obciążeń związanych z obecnym kryzysem będzie spoczywało na barkach producentów, może pewnego dnia okazać się, że przetwórcy i detaliści nie mają już czego sprzedawać.