W wielu gospodarstwach kiszonka z kukurydzy stanowi podstawowy komponent dawki pokarmowej dla krów mlecznych. W okresie „kukurydzianego przednówka” rolnicy często stają przed dylematem czym zastąpić tę paszę, ponieważ zapasy się kończą, a do bieżących zbiorów zostało jeszcze kilka tygodni. 

Jak mówi Marcin Kryger, kierownik produktu ds. bydła w De Heus, trudno jest zastąpić kiszonkę z kukurydzy w dawce. Wnosi ona dużo energii w postaci skrobi w tym skrobi jelitowej. Ponadto jest smakowitą paszą objętościową chętnie pobieraną przez krowy. Aby do takich sytuacji nie dochodziło należy starannie obliczyć zapotrzebowanie na kiszonkę wraz z uwzględnieniem 10-20 proc. rezerwy magazynowej.

Niestety oszacowanie plony nie jest proste, dodatkowo sprawę komplikują dość płynne terminy siewu jak i zbioru, które są zależne od panującej pogody. Taka sytuacja ma miejsce w wielu rejonach Polski właśnie w tym roku – z powodu wilgotnej wiosny zasiewy się opóźniły, a brak upalnego sierpnia wydłużył wegetację kukurydzy. Z tego powodu dopiero nieliczni producenci mleka rozpoczęli zbiory.

Na szczęści nie ma rzeczy niezastąpionych. Kiszonkę z kukurydzy można z powodzeniem zastąpić w dawce innymi komponentami.

– Jeśli natomiast doszło już do sytuacji, w której kiszonka z kukurydzy skończyła się, należy wprowadzić do dawki produkty energetyczne, takie jak ziarno z kukurydzy, melasowane wysłodki buraczane czy gniecione ziarno zbóż – mówi Marcin Kryger.

Wysokoprodukcyjne najbardziej zagrożone

Zmiana komponentów powinna być przeprowadzana stopniowo, tak aby mikroflora żwacza dostosowała się do nowych komponentów. Aby spadki produkcji były jak najmniejsze powinniśmy dokładnie zbilansować dawkę.

– Z powodu braku kiszonki z kukurydzy najbardziej ucierpią krowy wysokoprodukcyjne. Trudno jest jednoznacznie powiedzieć ile powinniśmy wprowadzić do dawki ziarna z kukurydzy, ale dla krów wysokoprodukcyjnych jest to nawet 2-4 kg dziennie (na sztukę) – dodaje kierownik produktu ds. bydła w De Heus.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!