W naszym kraju pasze GM stosowane powszechnie w żywieniu ograniczają się w zasadzie wyłącznie do śrutu poekstrakcyjnej sojowej, która pochodzi z genetycznie modyfikowanej soi.

- Śruta poekstrakcyjna sojowa jako konieczna pasza dla bydła jest tylko w naszych głowach. Ktoś w przeszłości nas tego nauczył i nas do tego przyzwyczaił, że tak musi być – uważa prof. Zygmunt Kowalski.

Zdaniem wykładowcy śrutę poekstrakcyjną sojową w żywieniu krów mlecznych można z powodzeniem zastąpić paszami rzepakowymi, takimi jak śruta poekstrakcyjna rzepakowa, czy makuch rzepakowy, które można stosować bezpiecznie w dawkach 4-5 kg na sztukę dziennie.

Co więcej, w opinii prof. Kowalskiego śruta poekstrakcyjna rzepakowa jest nawet lepsza dla bydła niż sojowa, ponieważ zawiera więcej metioniny, a właśnie metionina jest tym aminokwasem, który jest dla bydła najważniejszy ze wszystkich aminokwasów.

Według prof. Kowalskiego nie dość, że można żywić efektywnie krowy bez soi GM, to można dodatkowo zrobić to taniej. Zakładając bieżące relacje cenowe śruty poekstrakcyjnej sojowej do rzepakowej, wykładowca wyliczył, że dawka ze śrutą rzepakową będzie o ok. 0,45 zł tańsza.

Za tego rodzaju zmianą stoi również fakt, że Polska jest 3 – 4 producentem rzepaku w Europie i pasze rzepakowe mamy na miejscu, w przeciwieństwie do genetycznie modyfikowanej soi, którą w całości importujemy zza oceanu.

Swego rodzaju rewolucja w żywieniu krów mlecznych rozpoczęła się, gdy jedna z polskich spółdzielni mleczarskich wprowadziła na rynek produkty mleczne pochodzące od krów żywionych bez pasz GM. Zainteresowanie tematyką zaczęło wzrastać, gdy również inne mleczarnie zaciekawiły się tym zagadnieniem.