Kukurydza w wielu miejscach znajduje się w fazie dojrzałości mlecznej ziarna. Coraz częściej staje się „smacznym kąskiem” dla dzików. Wokół pól kukurydzy, zwłaszcza w godzinach późno wieczornych i wczesno porannych słychać różne sposoby odstraszania dzików.

Najczęściej w tym celu wykorzystywane są armatki hukowe. Są to urządzenia prostej budowy i co ważne nie czynią żadnej krzywdy zwierzętom, a jedynie je płoszą. Do zasilania armatki wykorzystywany jest gaz propan-butan. Koszt zakupu takiego urządzenia to od 700 do ponad 2000 zł.

W opinii użytkowników armatka hukowa jest dobrym urządzeniem. Mają one pewne mankamenty, gdyż dziki potrafią się przyzwyczaić do huku co chwila.

Stąd też poszukiwania plantatorów innych metod odstraszania tych zwierząt. Metody domowe, czasem zasłyszane od sąsiada bądź kolegi, którymi rolnicy próbują odstraszyć szkodniki ze swoich plantacji często nie wymagają dużych nakładów finansowych.

Pomysłowość rolników jest wręcz zaskakująca, lecz wszystkim przyświeca jeden cel – ochrona plantacji i ciężkiej pracy przez cały okres wegetacyjny.

Niektórzy rolnicy włączają na noc magnetofony w pobliżu pól kukurydzy, a płynąca z głośników muzyka ma za zadanie odstraszyć zwierzynę.

Zakłady fryzjerskie pustoszeją z odpadów jakimi są włosy po strzyżeniu, a rolnicy umieszczają je wokół swoich pól tak by dziki czuły obecność człowieka.

Są to przykłady stosowanych, przez kilku rolników z województwa podlaskiego, metod odstraszenia dzików.