Wozy paszowe stają się coraz powszechniejszym widokiem w polskich oborach. Jednak rozpoczęcie przygody z nowym systemem żywienia nie zawsze przebiega płynnie i bezproblemowo. Warto więc w pierwszej kolejności przyswoić teorię, co z pewnością ułatwi wprowadzanie nowego systemu w praktyce. Z pozoru proste zadanie, polegające na wrzuceniu komponentów do wozu paszowego, który resztę "zrobi sam", okazuje się niejednokrotnie poważnym wyzwaniem. Przygotowanie dobrego TMR-u, spełniającego określone kryteria, na co dzień j est więc nie lada sztuką.

PO PIERWSZE - ODPOWIEDNIA STRUKTURA PASZY

Przy żywieniu krów z wykorzystaniem wozu paszowego należy pamiętać, że karmi się przeżuwacza. W związku z tym pasza trafiająca na stół powinna posiadać określoną strukturę. Częstym błędem jest zbyt długie mieszanie TMR-u, w wyniku czego pasze są nadmiernie rozdrobnione i do koryta trafia "papka", która nie posiada struktury, przez co stwarza ryzyko występowania subklinicznej kwasicy żwacza. Niekorzystne jest również działanie przeciwne, zbyt słabe pocięcie paszy. Duży udział długich cząstek sprawi, że pasza będzie niejednorodna, przez co bardziej podatna na sortowanie. W efekcie zwierzęta będą przebierać TMR, wyszukując w nim pasz treściwych, co również stanowi czynnik predysponujący do rozwoju kwasicy żwacza. Przeżuwanie stymuluje u krów wydzielanie śliny, która dzięki wysokiemu pH o wartości ok. 8, jest najlepszym naturalnym buforem, który przeciwdziała nagłym zmianom odczynu środowiska żwacza, a więc przede wszystkim chroni przed występowaniem kwasicy. Przy prawidłowym poziomie włókna w dawce krowa jest w stanie wyprodukować do 200 l śliny na dobę, co nie może równać się z próbami rekompensowania z wykorzystaniem syntetycznych buforów. Dobrze przygotowany TMR to również taki, którego każdy pobierany kęs jest taki sam pod względem zarówno struktury fizycznej, jak również wartości pokarmowej, a pozostawione przez krowy niedojady powinny przypominać zadawany TMR. Jeżeli tak nie jest, wówczas warto przyjrzeć się nieco bliżej podawanej paszy, przy czym nie wystarczy tu tylko sama ocena wzrokowa. O prawidłowości struktury dawki możemy się przekonać, wykorzystując sita paszowe, które coraz częściej są na wyposażeniu doradców żywieniowych, a wręcz nie powinno się w dzisiejszych czasach przyjmować doradców, którzy nie posiadają tak podstawowych narzędzi pracy zootechnicznej. Do analizy struktury paszy najczęściej wykorzystywane są sita pensylwańskie. Urządzenie to zbudowane jest z czterech pięter, na które składają się trzy sita o różnej wielkości oczek (19 mm, 8 mm i 4 mm) oraz tacki. Przyrząd może być wykorzystywany zarówno do analizy poszczególnych pasz objętościowych, jak również gotowej mieszanki