Do historii przeszła XXII Krajowa Wystawa Zwierząt Hodowlanych w Poznaniu. Ale na pewno na trwałe wpisze się do historii Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej w Lubiniu. Krowy, które spółdzielcy pokazali, wprowadziły w zachwyt nie tylko sędziego głównego, lecz także hodowców zgromadzonych wokół ringu. Wszyscy hodowcy podkreślali także, że Lubiniowi się to należało. A na pewno, że nie było przypadkowe.
Brian Kerloy, młody, ale bardzo już doświadczony sędzia z USA, przewodniczył komisji oceniającej krowy, a towarzyszyli mu doświadczeni polscy selekcjonerzy Mirosław Anaczkowski i Roman Januszewski. W lot wychwytywali najpiękniejsze krowy, a znacznie więcej czasu zajmowało im szeregowanie ich na dalszych miejscach.

Rozgrzewką dla sędziów była pierwsza oceniana grupa najmłodszych jałówek czarno-białych w wieku 10–12 miesięcy. Oceniali u nich przede wszystkim zad i nogi, bo to będzie później decydować o tym, czy sprawdzą się jako krowy. Ale gdy trzeba było wybierać między idealną budową zadu a doskonałą postawą nóg, należało wziąć pod uwagę przy wyborze czempionki kolejną cechę – długość ciała. I ta cecha zdecydowała, że czempionką została jałówka z Ośrodka Hodowli Zwierząt Zarodowych w Chodeczku, na Kujawach, który w ciągu ostatnich lat dokonał ogromnego postępu hodowlanego. Ojcem tej jałówki jest amerykański buhaj Hammer, którego polscy hodowcy często wykorzystywali do doskonalenia swoich stad.

W drugiej ocenianej grupie jałówek czarno--białych w wieku 13–15 miesięcy sędziowie nie mieli już takich wyborów. Fara 8 z Ośrodka Hodowli Zarodowej w Osięcinach zachwyciła całą trójkę sędziów. Wszystko u niej było piękne: charakter mleczny, długość, postawa tylnych nóg zapowiadająca, że będzie piękną krową. Brian Kerloy był zachwycony tą grupą jałówek i powiedział, że mogłyby startować na największych wystawach światowych. Także jałówki czerwono-białe szybko uszeregowano, a na pierwszym miejscu sędziowie ustawili Minę, wyhodowaną przez Sławomirę i Krzysztofa Zalewskich z Grajewa na Podlasiu.