PRZEGLĄD PRASY: Ceny muszą spadać, gdyż nasz nabiał jest tak drogi, że ludzi nie stać, aby go kupować – pisze Irena Boguszewska. Trudno kupić kilo sera żółtego taniej niż za dwadzieścia parę złotych. Kostka masła kosztuje prawie 5 zł. 

Jak twierdzi Danuta Sławińska, wiceprezes Spółdzielni Mleczarskiej „ Mlekosz” w Koszalinie, nie należy spodziewać się tańszego nabiału. Skup mleka maleje i będzie maleć, bo wciąż trwa likwidacja stad krów chorych na białaczkę. W związku z tym ceny mleka rosną, więc koszty produkcji też.

Rozalia Chrzanowska, wiceprezes Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Białogardzie przyznaje, że zakład już obniżył ceny, bo były zbyt wyśrubowane. – Jednak mam poważne wątpliwości, czy klienci w ogóle zauważyli nasze obniżki, bo w sklepach ich nie widać - mówi Chrzanowska.

Natomiast mleczarnia Arla" w Gościnie ani myśli o obniżkach. Już zapowiedziała swoim odbiorcom, że w styczniu podniesie ceny i to o 15 - 20 procent.  Jak widać, na rynku mleczarskim mamy zamieszanie.

Dr Krystyna Świetlik z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej w Warszawie twierdzi, że „ (…)absolutnie nie ma co liczyć w najbliższym czasie na obniżki cen wyrobów mleczarskich. Mamy najniższe ceny nabiału w Unii. Robiłam sondaż w największych mleczarniach w Polsce i te zapowiadają wzrost cen nabiału, choć może pojedyncze zakłady będą musiały je obniżyć. Co więcej, z naszych badań wynika, że podrożeją też: mięso, owoce, warzywa i tłuszcze”.

Źródło: Głos Koszaliński