Obiekt zamówił Arend Jan Hendriks, Holender mieszkający w województwie kujawsko - pomorskim. Praca nad budynkiem o powierzchni prawie 4 tys. mkw trwała rok.

- W tym budynku inwentarskim wykorzystaliśmy ok. 102 tony stali na przygotowanie konstrukcji stalowych oraz ponad 80 ton na roboty ziemne (fundamenty, żelbety itd.) - mówi Andrzej Dunaj, prezes KSB Grupy.

We wnętrzu zastosowano specjalne: ruszty, wygrodzenia, kurtyny, legowiska, świetliki itd. Dodatkowo obiekt jest w pełni skomputeryzowany, został bowiem wyposażony m.in. w: nowoczesne roboty udojowe Lely Astronaut, robot do podgarniania paszy Lely Juno oraz robot do usuwania odchodów Lely Discovery.

Jednak największą zaletą holenderskiej obory jest to, że została zaprojektowana tak, aby pomieścić każdą grupę zwierząt.

- W tradycji polskiej nie trzymamy w jednym pomieszczeniu cieląt z krowami mlecznymi w obawie przed ewentualnym zarażeniem młodych. Ale system holenderski, który sprawia że w oborze wytwarzany jest odpowiedni mikroklimat, eliminuje zagrożenie - wyjaśnia Andrzej Dunaj. Główna tajemnica budynku tkwi według niego we właściwym, bardzo precyzyjnym usytuowaniu względem siebie wszystkich grup zwierząt, co zapewnia im optymalne środowisko.

Pierwsza holenderska obora powstała na indywidualne zamówienie i wymagała od konstruktorów poznania specyfiki projektowania, a także budowania takich obiektów. Andrzej Dunaj zapowiada, że teraz zostanie włączona do oferty firmy.

- Wykorzystamy potencjał naszych projektantów i konstruktorów, którzy długo uczyli się tej metody budowania. Obecnie jesteśmy jedyną firmą w Polsce, która potrafi stawiać obory w stylu holenderskim - mówi Dunaj.

Cały tekst na portalu wnp.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!