W wyniku ubiegłorocznej suszy w wielu przypadkach plon kukurydzy na kiszonkę został poważnie obniżony. Dodatkowo, duża część sporządzonych kiszonek jest kiepskiej jakości, o znacznie zawyżonej zawartości suchej masy. Taka kiszonka będzie charakteryzowała się małą stabilnością tlenową i przy wzroście temperatury mogą występować duże stary paszy w wyniku wtórnej fermentacji.

Z tego względu uzyskane zapasy mogą nie wystarczyć do momentu sporządzenia nowej kiszonki. Pewnym rozwiązaniem, pozwalającym uzupełnić lukę między starą i nową kiszonką może okazać się wybór bardzo wczesnych odmian kukurydzy, umożliwiających szybsze uzyskanie paszy dla bydła.

Na rynku dostępne są odmiany kukurydzy o niskiej liczbie FAO, które dzięki wczesnemu dojrzewaniu, przy sprzyjających warunkach mogą zostać sprzątnięte z pola nawet o miesiąc wcześniej w porównaniu do standardowo wysiewanych odmian. Przykładem może być odmiana Pyroxenia o liczbie FAO 130, znajdująca się w ofercie firmy Oseva.

- Otrzymujemy telefony z różnych stron Polski z pytaniami o wczesne odmiany, co wynika z mniejszej ilości zebranych pasz, jak również gorszej wartości pokarmowej – mówi Michał Waranica, specjalista ds. sprzedaży, Oseva Polska.

Jeżeli z bilansu pasz wynika, że kiszonki z kukurydzy zabraknie, warto przynajmniej część powierzchni przeznaczonej na kukurydzę obsiać bardzo wczesnymi odmianami, co pozwoli na uzyskanie ratunkowej paszy w oczekiwaniu na sporządzenie pozostałych zapasów.

Jak podkreśla Michał Waranica, jest to kukurydza „ratunkowa”, pozwalająca na szybsze uzupełnienie deficytu pasz objętościowych, jednak nie jest zalecana do normalnych siewów, ze względu na obniżony potencjał plonotwórczy zarówno świeżej masy jak i ziarna.

Podobał się artykuł? Podziel się!