Podczas konferencji-szkolenia dla rolników, zorganizowanej w Sokołach przez TRANS-ROL, prof. dr hab. Zygmunt M. Kowalski z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie poruszył temat glikolu i gliceryny w ochronie przed ketozą.

- Podczas spotkań hodowcy pytają często, co jest lepsze, glikol czy gliceryna. Odpowiadam hodowcom, że ani stosowanie glikolu, ani  gliceryny  nie jest najlepsze. Konieczność ich stosowania wynika z wcześniej popełnionych błędów żywieniowych, które doprowadziły do nadmiernego otłuszczenia zwierząt. Jest to jeden z najczęściej  popełnianych błędów - powiedział prof. Kowalski 

Z obserwacji prof. Kowalskiego wynika, że problem ten w mniejszym stopniu dotyczy stad krów mlecznych, znacznie poważniejszy jest natomiast u jałówek, które ciągle są zbyt grube. – Glikol czy gliceryna, a może uporządkowanie stada?  – pytał wykładowca.

W stadach liczących  50, 60, 80  krów są zwykle  3-4 jałówki, które nie są żywione grupowo, bo tak się nie da. Żywione są wszystkie jednakowo. Ale to błąd, bo przy takim żywieniu albo wszystkich krów nie dokarmiamy – co zdarza się rzadko, bo gospodarz sobie na to nie pozwoli – albo wszystkie przekarmiamy!- mówił profesor.

Zaznaczył, że problemem jest wielkość gospodarstwa. Dobrym rozwiązaniem sytuacji byłoby podjęcie przez jednego z hodowców – który mógłby nawet zrobić na tym biznes – decyzji o odchowywaniu jałówek dla na przykład dziesięciu producentów mleka. Sam nie produkowałby mleka, a tylko skoncentrował się na odchowywaniu jałówek. Gdyby miał  ich 150, mógłby je prowadzić w grupach. – Hodowcy trzody już się dogadali. Jedni produkują prosięta, drudzy tuczniki – mówi profesor.

Podkreślił następnie, że najlepszymi dodatkami paszowymi dla krów  są: porządek w silosie, kontrola żywienia i witamina T, czyli troska oraz zainteresowanie, co daje o wiele lepsze efekty niż wspomniane glikol i gliceryna.