- Sytuacja w naszym gospodarstwie jest o tyle trudna, że obok produkcji mleka zajmujemy się również hodowlą, w związku z czym robimy dużo badań genomowych czy embriotransferu, a to wszystko kosztuje – mówi Marian Pankowski Prezes Zarządu Przedsiębiorstwa Rolniczo-Hodowlanego „Gałopol” w Gałowie.

W gospodarstwie utrzymującym 820 krów mlecznych, kwotę mleczną w wysokości 6,7 mln kg przekroczono o 100 tys. kg. Aby uniknąć większej nadprodukcji mleka i związanych z tym problemów finansowych, w styczniu sprzedano 30 pierwiastek o średniej wydajności 30 litrów i 15 jałówek cielnych.

- Zdeklarowałem się w mleczarni, że w przyszłym roku ze względu na zwiększenie stada sprzedam 7,5 mln kg mleka. Padła propozycja, aby dla orientacji mleczarni wszyscy hodowcy zadeklarowali swoją produkcję, co nie zyskało przychylności rolników z Podlasia. W związku z przegłosowaniem niestosowania takich deklaracji cena od kwietnia spadła o 16 gr/l. Według mnie największy dołek będzie dotyczył okresu od maja do września. Po tym czasie ceny powinny się ustabilizować – uważa Marian Pankowski.

Prezes mleczarni wystąpił z prośbą do wszystkich hodowców o utrzymanie produkcji mleka na poziomie z kwietnia. Prezes postanowił przychylić się do tej prośby, co będzie wymagało sprzedaży kolejnej stawki jałówek.

- W związku z tym będę również postulował, aby w przypadku wprowadzenia kolejnych obniżek cen mleka były one niższe w stosunku do nas niż w przypadku „szaleńców”, którzy z produkcją pójdą va banque. Uważam, że w tym okresie przejściowym hodowcy powinni zachować umiar pod względem produkcji, bo jeśli mleczarnia nie zagospodaruje tego mleka, wprowadzi kolejne obniżki – twierdzi Marian Pankowski.


Według Prezesa, przykładem zachodnich państw europejskich powinno się ustabilizować politykę cenową chroniącą rynek produktów mleczarskich. Mleczarnie, otrzymując dopłaty do galanterii mlecznej w okresach dekoniunktury, nie przenosiłyby wówczas obniżek na swoich dostawców.