- To co się dzieje teraz, czyli afera z koniną i przede wszystkim brak uregulowania sprawy z ubojem rytualnym zwierząt spowodował znaczny spadek cen i handlu wołowiną. Praktycznie, tego handlu już nie ma. Wcześniej 90 proc. skupowanego przeze mnie żywca wołowego trafiało na ubój rytualny, a później na eksport np. do Turcji.  – mówi Czesław Ślęzak prowadzący firmę handlową, zajmująca się skupem zwierząt rzeźnych "Ślęzak".

Aktualnie, nawet jeżeli dojdzie do skupu, to za byka mięsnego w tym tygodniu Czesław Ślęzak płaci maksymalnie 6 zł/kg netto. Patrząc rok wstecz cena u tego przedsiębiorcy wynosiła 7,2 zł/kg netto.

Ślęzak w rozmowie podkreśla, że lokalny spadek handlu wołowiną, to również duży problem dla producentów bydła.

- Rolnicy na razie wstrzymują się ze sprzedażą bydła, przetrzymują zwierzęta. Każdy liczy jeszcze, że coś się zmieni. Dla nas jest to podobne zamieszanie tak jak było przy ptasiej, czy przy świńskiej grypie. Ostatecznie tracił na tym handel i rolnicy – wyjaśnia Czesław Ślęzak.

Podobał się artykuł? Podziel się!