Jak alarmuje Federacja Polec, hiszpańscy hodowcy bydła, naciskani przez niektórych ważnych dystrybutorów, dyktujących ceny skupu, od początku br. tracą pieniądze, sprzedając mleko po niskich cenach. Dyrektor generalny Federacji Carlos Gil tłumaczy, że chociaż cały sektor mleczarski przechodzi kryzys i odnotowuje straty, nie ma żadnego uzasadnionego powodu do tak drastycznego spadku cen.

Wielu ekspertów podczas seminarium zorganizowanego przez Polec zwracało uwagę na paradoksalną sytuację na rynku mleka w Hiszpanii: ceny spadają, a przecież wtedy, gdy brakuje mleka, powinny one rosnąć. Tymczasem hodowcy zrzeszeni w tej federacji donoszą, że otrzymują 0,31 euro za litr, gdy koszty produkcji wynoszą 0,34 euro. Z kolei Prolec utrzymuje, że nie ma nadwyżek mleka na rynku oraz, że importowane mleko w proszku jest dużo droższe.

Kwota mleczna dla Hiszpanii wynosi 6 mln t. rocznie, gdy spożycie wewnętrzne wynosi 9 mln t. (dane hiszpańskiego ministerstwa rolnictwa). Hiszpania wstąpiła do UE w 1986 r. i wówczas nie było kompletnych danych o produkcji mleka, w efekcie skończyło się na zbyt małej kwocie mlecznej. Z upływem lat nadwyżka mleka świeżego i w proszku oraz masła topniała i od 2 – 3 miesięcy nie ma już nadwyżki, przekonuje Antonio Fernandez z Ministerstwa Rolnictwa. Dyrektor techniczny z Leche Pascual, jednego z największych przedsiębiorstw w tym sektorze, twierdzi, że jeśli nie ma nadwyżki w produkcji, to ceny powinny wzrosnąć. W odpowiedzi jeden z hodowców odparował, że gdy ostatnio negocjował cenę z dystrybutorem wszystko wskazywało, że ceny wzrosną. - Przedstawiono mi racje, żeby nie wzrastały, dobrze wiedząc, że nie mogę sprzedać mleka do innego przedsiębiorstwa.

Źródło: Agrodigital

Podobał się artykuł? Podziel się!