Gdy krowy mają swobodny dostęp do stanowiska udojowego i mogą same wybierać czas oddawania mleka – a tak jest w wypadku robotów dojarskich – przeważająca ich większość podchodzi do doju 3–5 razy w ciągu doby. Naturalnym zachowaniem, zapewniającym właściwy dobrostan krów, jest więc dój częstszy niż dwa razy w ciągu dnia.

Więcej mleka
Pytanie, o ile więcej mleka daje częściej dojona krowa, nie jest do końca jasno sprecyzowane. Trzeba bowiem dodać, o jaką krowę chodzi, a właściwie, o jakiej wydajności i w jakim okresie laktacji. W badaniach na Węgrzech stwierdzono, że trzykrotnie dojone krowy o dziennej wydajności 26–34 l mleka dały go o 9,2 proc. więcej, natomiast u krów dających dziennie ponad 34 l mleka wzrost wydajności wyniósł aż 23,8 proc., w porównaniu z krowami, które były dojone dwa razy. W całym stadzie badanych zwierząt uzyskano wzrost wydajności mlecznej o 12,3 proc., w przeliczeniu na 305-dniowy okres laktacji.

Najwyższy wzrost wydajności stwierdzono po szczytowej fazie laktacji. Dlatego uważa się powszechnie, że trzykrotny dój jest uzasadniony głównie w pierwszej części laktacji, charakteryzującej się najwyższą mlecznością krowy.

W badaniach przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii potwierdzono, że najkorzystniejsze efekty przejścia z dwu- na trzykrotny dój osiąga się w wypadku krów o rocznej wydajności 4500–5500 l mleka. Wzrost ilości udojonego mleka wynosił wówczas 19 procent. W grupie krów o wydajności 6500–7700 l wzrost ilości udojonego mleka był mniejszy i wyniósł 11 procent.
Podobną tendencję stwierdzono w gospodarstwach mlecznych Irlandii Północnej. Wśród krów o wydajności 4000 l wzrost ilości udojonego dodatkowo mleka wynosił 18 proc., natomiast u krów o wydajności 7000 l tylko 11 procent.

Koszty graniczne
Odpowiedź na pytanie, ile razy doić, nie jest prosta.  Spodziewane efekty przejścia na częstszy dój zależą bowiem od regionalnych czynników ekonomicznych, w tym cen płaconych za mleko. Głównie są jednak uwarunkowane aktualnym stanem stada krów w gospodarstwie.

Na przykład na Węgrzech stwierdzono, że trzykrotny dój jest uzasadniony jedynie w wypadku krów o wydajności co najmniej 6000 l mleka rocznie. W badaniach brytyjskich oszacowano, że w celu pokrycia dodatkowych kosztów związanych z trzykrotnym dojem potrzebny jest wzrost wydajności mlecznej krów o 8,5 proc. – w wypadku krów o wydajności 6500–7500 l i 11 proc. – w wypadku krów o wydajności 4500–5500 l.

Z analiz niemieckich wynika, że w celu wyrównania wyższych kosztów związanych z trzykrotnym dojem w ciągu dnia, wydajność krów w stadzie powinna wynosić co najmniej 7000 l mleka rocznie, a wzrost produkcji, w wyniku zwiększenia częstotliwości doju, powinien osiągnąć minimum 15 procent. W warunkach rolnictwa irlandzkiego stwierdzono, że w celu wyrównania dodatkowych kosztów, wynikających ze zwiększonego zużycia pasz przez zwierzęta i nakładów pracy, w stadzie krów o wydajności 5000 l mleka wzrost ich wydajności w wyniku przejścia na trzykrotny dój powinien wynosić co najmniej 11 procent.Inne badania brytyjskie wykazały, że, uwzględniając wielkość ponoszonych dodatkowo nakładów (na użytkowanie, w tym mycie hali udojowej, zwiększone pobieranie paszy przez zwierzęta i inne), jedynie 44 proc. badanych gospodarstw osiągało zyski w wyniku wdrożenia systemu trzykrotnego doju w ciągu dnia. Natomiast 62 proc. gospodarstw uzyskiwałoby zyski jedynie wówczas, gdyby w kalkulacjach nie uwzględniano kosztów pracy.
Ewentualna decyzja o wyborze częstości doju powinna więc być poprzedzona dokładnym rachunkiem ekonomicznym. Duża liczba czynników, decydujących o zyskach i koniecznych do poniesienia nakładach, znacznie jednak ten rachunek utrudnia.

Warto wiedzieć
Niezależnie od wyboru, czy doimy krowy dwa czy trzy razy dziennie, ważny jest ich rozkład w ciągu dnia. Najkorzystniej jest, jeżeli dwa doje w ciągu doby wykonywane są co 12 godzin, zaś trzy doje – co 8 godzin. W praktyce takie rozwiązania są jednak trudne do osiągnięcia. Tym niemniej warto wiedzieć, że po przekroczeniu 14 godzin między dojami obserwuje się spadek sekrecji mleka, a więc i straty – dochodzące do kilku procent mleka.

Autor jest pracownikiem naukowym SGGW w Warszawie

Źródło "Farmer" 06/2006

Podobał się artykuł? Podziel się!