Zawadzcy od samego początku byli pionierami w produkcji mleka. Kiedy na początku lat dziewięćdziesiątych decydowali się na budowę nowoczesnej obory wolnostanowiskowej, wzorców trzeba było szukać na zachodzie. Przez kolejne lata unowocześniali produkcję, a pod koniec 2010 roku zdecydowali się na zakup robota udojowego. Jeszcze w tym roku rozpocznie się budowa nowej obory. - Wszystko się zmienia i idzie do przodu, dlatego cały czas trzeba inwestować i rozwijać się, aby nie zostać w tyle - mówi Jan Zawadzki.

W gospodarstwie Zawadzkich utrzymywanych jest około 100 krów dojnych. Zawadzcy od 14 lat zajmują się wyłącznie hodowlą bydła mlecznego oraz produkcją mleka. - Zaczynaliśmy od dojarki bańkowej, potem był rurociąg, a od 1997 roku - hala udojowa - tłumaczy Jan Zawadzki. W grudniu 2010 w oborze stanął pierwszy robot udojowy firmy DeLaval - Wahaliśmy się co do robota, planowaliśmy wstawić dwa roboty do nowej obory - mówi pan Jan - jednak w końcu zdecydowaliśmy się postawić jednego robota w starej oborze wolnostanowiskowej, która powstała w 1997 roku. Nie żałujemy tej decyzji i właściwie teraz nie wyobrażamy sobie pracy bez robota - dodaje i wskazuje na liczne zalety tego rozwiązania w oborze. - Nie jest się już tak uwiązanym i ograniczonym przez określone pory doju, a krowy doją się same, nawet trzy, cztery razy na dobę, wtedy kiedy chcą - tłumaczy. - Dzięki programowi, który rejestruje wszystkie informacje na temat poszczególnych krów, możemy na bieżąco kontrolować sytuację w stadzie - wyjaśnia Jan Zawadzki.

To co, według niego, różni programy stosowane w halach udojowych, od tego powiązanego z robotem, to fakt że rejestruje on dane o udoju z poszczególnych ćwiartek. Zaznacza, że zdarzają się przypadki podwinięcia strzyku i krowa nie zostanie wydojona, jednak jak się okazuje nie stanowi to problemu. - W każdym momencie krowa może wejść z powrotem, dzięki temu każda ćwiartka jest wydojona i nie ma zapaleń. Dodatkowo robot zatrzymuje dój, kiedy w danej ćwiartce nie ma już mleka, w związku z czym nie zdarzają się pustodoje - mówi pan Jan. Podkreśla, że odkąd posiadają robota w oborze, znacznie poprawiła się zdrowotność wymion krów. Dawniej państwo Zawadzcy stosowali sczepienia odpornościowe przeciwko mastitis, obecnie nie jest to konieczne. Inną zaletą takiego systemu jest fakt, że krowy w upalne dni nie są zganiane do poczekalni, co często powodowało stres i odbijało się na wydajności.