- Z całą pewnością obserwujemy wzrost cen na rynku - optymistycznie zaczęła prof. Jadwiga Seremak-Bulge z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnosciowej. -Wzrosły także ceny w obrocie pomiędzy samymi mleczarniami - dodała. Co prawda podkreśliła, że na powrót do sytuacji z 2007 nie ma co liczyć, ale rynek mleka zaczyna reagować żywiołowo. Nawet dynamiczniej niż na swiecie.

PB233082.jpg

brak rządowego wsparcia daje się we znaki. Jako 11 odrębnych podmiotów mogą lepiej korzystać z dotacji unijnych. - Stosujemy takie kruczki, które właściwie nie powinny mieć miejsca - mówi. Poza tym jego zdaniem w ostatnich tygodniach sytuacja zdecydowanie się pogarsza i ceny podupadają. Sytuacja może się drastycznie pogorszyć, bo ceny na rynkach światowych na masło znacznie spadły. - Jeszcze 2 miesiące temu moglismy sprzedac każdą ilość śmietany po wysokich cenach - podkreśla. Jego zdaniem koniunktura jest na krótko.

Natomiast z punktu widzenia Edwarda Bajko, prezes SM Spomlek jest mleka w Polsce za mało. Nie ma pieniedzy na działania promocyjne. Wszystkie środki z PROW paradoksalnie obnizają według niego konkurencyjność. Nie powinno się ratować małych mleczarń, bo one niczego nie wnoszą. - Trzeba nazywać rzeczy po imieniu. W naszych warunkach to nie konsolidacja, a przejęcia. Nie ma się więc co dziwić niechetnym temu małym firmom.

Kazimierz Łoś, prezes Lacpolu sądzi, że kwotowanie mleka nic nie wniosło, nic nie wnosi i nic nie wniesie. Przychyla się do zdania Komisji Europejskiej, która chce od nich odejść. Nie dziwi się problemom z konsolidacją w sytuacji, w której mechanizmy państwowe i unijne jej nie sprzyjają. W dopłatach preferowane są małe i srednie przedsiębiorstwa. -Zatem czy ta konsolidacja jest naprawdę potrzebna? - pyta.

Źródło: farmer.pl