Na temat sposobów radzenia sobie z ciężką sytuacją w branży mlecznej mówiono na konferencji w Pawłowicach, zorganizowanej przez tamtejszy Zakład Doświadczalny należący do Instytutu Zootechniki. Na podstawie wykładów wygłoszonych przez prelegentów specjalizujących się w różnych aspektach produkcji zwierzęcej można dojść do wniosku, że najlepszym sposobem przeciwdziałania kryzysowi na poziomie gospodarstwa jest obniżanie kosztów wytwarzania mleka. Referenci prezentowali możliwości zmniejszania nakładów związanych z żywieniem, leczeniem mastitis oraz ogólnie pojętą produkcją mleka.

Poprawa wyników rozrodu

Pierwszym z prelegentów był dr Zbigniew Lach, żywieniowiec z OHZ Osięciny. Wykład dotyczył wpływu rozrodu na opłacalność produkcji mleka. Zdaniem dra Lacha problemem w polskich gospodarstwach produkujących mleko jest niska wydajność życiowa krów.

Podczas całego okresu użytkowania, który przeciętnie trwa 3,1 roku, uzyskujemy od mlecznicy średnio 22 tys. kg surowca. Jak na razie nasz kraj może poszczycić się niewielką liczbą krów, których życiowa wydajność przekroczyła 100 tys. kg. Takich zwierząt w Polsce jest jedynie 561, co stanowi mizerny wynik w porównaniu z Holandią, która ma aż 30 tys. 100-tysięcznic.

Według eksperta powodem problemów w zakresie ekonomii, reprodukcji i dobrostanu jest złe ustawienie hierarchii zdarzeń w fermie.

- Koniunktura jest kiepska bez dwóch zdań, ale powiedzenie sobie, że cokolwiek robię, ma być tanio, na drugim miejscu postawienie ilości mleka, na trzecim rozrodu, a zdrowia, jeśli w ogóle, na czwartym miejscu, wydaje mi się cokolwiek błędne. W OHZ Osięciny przede wszystkim liczy się zdrowie. Na drugim miejscu jest rozród. Na kolejnych wydajność mleczna i ekonomia - mówi Zbigniew Lach.

Zdaniem żywieniowca z OHZ Osięciny zbyt małą wagę przykładamy również do ekonomicznego znaczenia wyników rozrodu. Bierze się to m.in. z ograniczeń popularnie stosowanych wskaźników opisujących rozród. Parametry rozrodu, które są powszechnie stosowane (indeks inseminacyjny, liczba kryć na ciążę, długość okresu międzywycieleniowego i międzyciążowego oraz liczba krów cielnych w stadzie), nie opisują w sposób kompletny wyników rozrodu. O ich nietrafności świadczy choćby przykład przytoczony przez dra Lacha.