Planując zbiór roślin na sianokiszonki należy brać pod uwagę rodzaj gleby i stan upraw. „Koście, gdy trawa jest sucha. Jeśli darń jest rzadka lub jeśli przy podstawie roślin zalega dużo martwego materiału – z powodu wylegania lub nieuprzątnięcia resztek w poprzednim roku – należy zwiększyć wysokość koszenia do 7,5-10 cm”, radzi dr. David Davies z Silage Solutions, niezależnej brytyjskiej agencji specjalizującej się w doradztwie w zakresie produkcji kiszonek .

„Głównym argumentem przemawiającym za takim rozwiązaniem jest fakt, że np. grzyby z gatunku penicillium (pędzlaki) najlepiej rozwijają się na zalegającym, martwym i gnijącym materiale roślinnym. Skoszone rośliny należy też przetrząsać, aby przyspieszyć podsuszanie, ponieważ szybkie wysychanie obniża poziom rozwijających się na trawie mikroorganizmów. 

Davies podkreśla jednak, że najważniejszym krokiem w tym roku będzie dobre ubicie pryzmy. „Tlen jest piętą Achillesową produkcji kiszonek, dlatego kluczowym zadaniem jest ograniczenie szkód powodowanych przez napowietrzenie pryzmy”, twierdzi Davies.

Sprasowanie na pryzmie równych warstw sianokiszonki nieprzekraczających 15 cm wysokości pomoże zredukować ilość tlenu w zakiszanym materiale. Pozwala to ograniczyć rozwój drożdży i pleśni, a w efekcie ryzyko pojawienia się mikotoksyn podczas przechowywania kiszonki. Bardzo ważne jest też prawidłowe zabezpieczenie boków i górnej warstwy pryzmy oraz czoła pryzmy. 

Lauren Dimmack, specjalistka ds. zdrowia zwierząt z firmy Alltech zgadza się z Davisem. „Po otwarciu pryzmy chcemy, aby jej czoło miało zwartą strukturę. Jeśli można wbić w ścianę pryzmy palce, oznacza to, że nie została ona dość dobrze ubita”, zwraca uwagę Dimmack.                        

W gospodarstwach, w których w przeszłości występowały problemy związane z pojawieniem się mikotoksyn w przechowywanych paszach, Alltech może podjąć się przeprowadzenia darmowej oceny pod kątem ryzyka zanieczyszczenia mikotoksynami w ramach swojego programu walki z mikotoksynami Alltech Mycotoxin Management. Taka ocena pomaga zdefiniować wszelkie niedociągnięcia procesu przygotowania pasz.

„Mikotoksyny są przyczyną wielu niezdiagnozowanych problemów zdrowotnych bydła mlecznego i mięsnego w Europie, nawet tam, gdzie uprawa i zbiory zostały prawidłowo przeprowadzone”, mówi Dimmack. „Objawy są liczne i zróżnicowane, ale we wszystkich przypadkach ich skutkiem jest obniżenie wydajności produkcji zwierzęcej i utrata rentowności. Wdrożenie programu kontroli mikotoksyn jest więc obecnie ważniejsze niż kiedykolwiek, jeśli chcemy zapewnić dobrą kondycję zwierząt, wysoką jakość pasz i bezpieczeństwo  łańcucha żywieniowego”. 

Podobał się artykuł? Podziel się!