Jednak wciąż przybywa producentów bydła mięsnego zarówno tego czystorasowego, jak i krzyżówkowego. Podstawową kwestią rentowności jest dobra organizacja i ograniczenie do minimum strat, zarówno na poziomie produkcji, jak też przy sprzedaży bydła.

- Dziś dużym problemem jest sieć nieuczciwych pośredników. Nie mówię, że wszyscy, ale są tacy, którym nie wystarcza uczciwa marża i oszukują rolników na wadze, na klasyfikacji, o czym niejednokrotnie słyszałem. Omijając więc pośredników już jesteśmy 200 – 300 zł na sztuce do przodu, a to bardzo dużo - mówi Józef Wojewódzki, producent bydła mięsnego oraz Członek Zarządu Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego.

Potwierdzeniem tego procederu są napływające do naszej redakcji sygnały od rolników o stosowaniu nieuczciwych praktyk przez pośredników skupu bydła. Skargi dotyczą zarówno rozbieżności w masie zwierząt, jak również poubojowej klasyfikacji bydła w systemie EUROP.

Jedną z możliwości podniesienia opłacalności według przedstawiciela PZPBM jest również organizowanie się w grupy producentów. Wtedy nawet drobni producenci konsolidując się, uzyskują refundację, tak jak w tym roku będzie to 10 proc. zwrotu, mając przy tym większe możliwości negocjacyjne. Progiem funkcjonowania takiej grupy jest roczna sprzedaż na poziomie 80 sztuk.

- Na pewno łatwiej jest sprzedać razem nawet dziesięciu osobom, które mają po dwie sztuki niż każdemu indywidualnie, bo po jedną czy dwie sztuki zakład nie przyjedzie nigdy, albo w bardzo rzadkich przypadkach. Natomiast stawkę 10 sztuk zakład na pewno odbierze, ominiemy w ten sposób pośrednika i uzyskamy lepszą cenę – dodaje Wojewódzki.

Podobał się artykuł? Podziel się!