- Dzisiaj Polska pod względem tych zastrzeżeń, jeżeli chodzi o fałszowanie mięsa wołowego koniną, jest poza podejrzeniami, a ta nowa sprawa, która była podana w +Spieglu+, jest wyjaśniana. Nie wolno podawać niesprawdzonych informacji - powiedział Kalemba polskim dziennikarzom wchodząc na spotkanie ministrów rolnictwa w Brukseli.

Kalemba odniósł się w ten sposób do wcześniejszych zarzutów Irlandii, która twierdziła, że konina zawarta w irlandzkich burgerach była importowana z Polski. - Wskazanie ze strony Irlandii było nieuczciwe, to jest skandal nawet w ujęciu unijnym, przecież dzisiaj wiadomo, że nie ma najmniejszego podejrzenia (...), wiadomo, że ślady prowadzą zupełnie gdzie indziej - podkreślił minister. - Dzisiaj o sprawę koniny, o którą posądzała nas Irlandia, jest podejrzanych co najmniej kilkanaście państw Europy i Ameryki Południowej - dodał.

Szef polskiego resortu rolnictwa zapewnił, że Polska przestrzega wszystkich standardów, a polska żywność ma świetną renomę. Powiedział, że na posiedzeniu ministrów powiadomi, że dopóki polska strona nie sprawdzi ostatnich doniesień niemieckiego tygodnika, nie będzie udzielać informacji na ten temat.

Niemiecki tygodnik "Der Spiegel" wymienił w swoim najnowszym wydaniu Polskę, obok Włoch, wśród krajów, z których prawdopodobnie pochodziła konina dodawana do wyrobów sprzedawanych jako wołowina w krajach zachodnioeuropejskich. Podał, że niemiecka firma Brandenburger Dreistern Konserven GmbH, producent sprzedawanego w sieci tanich sklepów Aldi Sued gulaszu wołowego, kupowała mięso od pośrednika Transmeat Schoeller GmbH, który z kolei importował je od jednej z polskich firm.

Jak twierdzi redakcja, nazwa polskiego producenta pojawiła się już przy okazji wykrycia pierwszych partii koniny w brytyjskich burgerach. Według gazety właśnie ta polska firma, wraz z jeszcze jedną polską rzeźnią, dostarczała mięso irlandzkiemu handlarzowi mięsem - McAdam, który sprzedał towar producentom Silvercrest i Rangeland Foods. Jak pisze "Der Spiegel", Irlandia poprosiła na początku lutego polskiego producenta o wyjaśnienia. Strona polska twierdziła - pisze "Der Spiegel" - że oryginalne nalepki na ładunku zostały sfałszowane.

Kalemba podkreślał w poniedziałek, że polskie służby weterynaryjne po inspekcji w Irlandii doszły do wniosku, że partie mięsa z Polski były przepakowywane, a metki zmieniane.